Shar-Pei został w Ameryce Północnej poddany restytucji, i to prawie od zera. Jak wiemy, psy te popadły w
komunistycznych Chinach w niełaskę i prawie wyginęły. Jak amerykańscy hodowcy zabrali się do ratowania wówczas
najrzadszej rasy na świecie, to szybko doszli do takiego namnożenia z natury plennych shar-pei, że wkrótce
rozprowadzono je po wszystkich kontynentach. Oczywiście ustalono nowy wzorzec rasy. Wtedy Chińczycy obudzili się i
wyrazili protest, że ich shar-pei`e o starożytnej proweniencji mają nieco inne cechy eksterierowe niż populacje
amerykańskie. Powstał więc spór kynologiczny, chyba do dziś nie rozwiązany. Nie wiem, która z odmian ma lepsze
cechy pod względem starożytnego eksterieru i zdrowotności. Właściwie wszystkie shar-pei`e żyjące poza Chinami są
potomkami linii amerykańskiej. Niestety w wielu liniach hodowlanych występuje tzw. entropium, czyli zawijanie się do
wewnątrz powiek, ujawniające się nawet we wczesnym szczenięctwie.
Przypuszczalnie entropium jest cechą dziedziczną i dlatego za granicą sędziowie na przeglądach hodowlanych (w
Polsce obecnie nieobowiązujących) nie dopuszczają osobników ze śladami pooperacyjnymi do rozrodu. A tymczasem
chirurdzy weterynaryjni tak się wprawiają w operacjach powiek shar-pei oraz innych psów ze skłonnościami do tych
samych wad, że nie pozostaje najmniejszy ślad po cięciu skalpelem i zszyciu rany. Psy te używane są potem przez
nierzetelnych hodowców do hodowli i przekazują wadę entropium dalej. I bądź tu mądry w utrzymywaniu linii
hodowlanej!
A teraz pytanie: dlaczego shar-pei`e stały się niemal pospolitymi psami, także w Polsce? Sądzę, że nadmiernie
rozreklamowano ich bogate pofałdowanie ciała. Zanim rozprzestrzeniły się w Europie karmiono nas wizerunkami
szczenięcia, całego pofałdowanego jak harmonijka, a na niektórych fotografiach czyjaś ręka ciągnie jak gumę ten
nadmiar skóry. To była pierwszorzędna reklama nowej, oryginalnej rasy. Ale tak wyglądają tylko szczenięta. Nie
mniej wizerunek pomarszczonego psa pokutuje nadal w wyobrażeniach naszych hodowców (niekiedy właściciele nawet
naciągają skórę młodym psom, żeby im na grzbiecie zachować choć ślady szczenięcego pofałdowania). Kiedyś na
wrocławskiej wystawie spotkałam się z krytyką wystawców, że moje psy mają za mało fałd. Sędzia przybyły z
Austrii poznał się jednak na rasie i znacznie lepiej ocenił moje shar-pei`e od pupilów krytykantów. Tacy ludzie są
skłonni przypisywać zwycięstwa prawidłowo ukształtowanych psów koneksjom wystawcy z sędzią kynologicznym. Do
tego tematu jeszcze powrócę.