Pomału zaczynają odwiedzać nas przyszli rodzice adopcyjni dzieci po Belci i Tequilli. Nie tylko ja nie mogę
doczekać się na małe shar-pei`e. Wczoraj gościliśmy Natalię wraz z mamą. Bardzo sympatyczne spotkanie. Misiek i
Belcia pełnili honory gospodarzy zajmując sobą obie panie bez reszty. Głaskanie, pieszczoty, podlizywanie się, a
potem zgoda na obfotografowanie. Rondel i Tequilla zchowywały typowy jak na shar-pei`a dystans. Dla Natalii ma urodzić
się suczka, tak zostało postanowione już dawno. Po wczorajszej wizycie i przytulankach z Miśkiem, Natalia nie jest
już pewna czy wolałaby suczkę czy pieska. Wie na pewno, że shar-pei`a. Oj, Misiek potrafi być przekonywujący, że
chłopak też jest dobrą rzeczą...
Dzięuję bardzo i proszę trzymaj Agnieszko kciuki bardzo mocno. Na razie za szczęśliwy poród. Bardzo
bym chciała aby to wydarzenie było już za nami. Dopiero wtedy odetchnę z ulgą.
Dodaj komentarz
Autorzy
Marta - entuzjastka shar pei i hodowca tej rasy, miłośniczka zwierząt i przyrody, żona Piotra (w blogu zwanym Naczelnym) oraz matka Tomasza. Mieszka w domu postawionym na peryferiach cywilizacji, pomiędzy polami a lasem, w domu, w którym psów jest znacznie więcej niż ludzi.
Mo_Wiola_artur - szczęśliwy tercet z Gdanska: shar pei (dziewczynka) o dźwięcznym imieniu Morcheeba - w blogu wymieniana też jako Mo i zapatrzeni w nią jak w słońce pańciowie Wiola i Artur.
Gosia_&_Dominik - przygodę z shar pei rozpoczynają od ciepłego uczucia wraz z wzajemnościa do swojego Nelsona. Blogowanie zaczęli równocześnie z pojawieniem się Nelsona w ich rodzinie.