Kolory szczeniąt shar-pei Sob, maj 31. 2008
Widzę, że nie wymigam się od fotografowania szczeniąt, każdy kto zamówił malucha chce wiedzieć
jak on wygląda, jak rośnie, jak rozwija się. To zrozumiałe. Wierzcie mi, fotografowanie szczeniąt łatwym zajęciem
nie jest. Pieski albo śpią, albo jedzą, a gdy aktywne to pozować nie chcą. Proszę, jest słodki synek Tequilli i
Miśka - Lovey Dovey dla Natalii. Uff, mała wiercipięta z niego ale udało się go uchwycić w obiektyw i jako tako
zrobić mu portret.
Trudniej było z Zitellą dla Elizy i Kuby. Zitella to najruchliwsze dziecię Belli, stąd i zdjęcie lekko nieostre. A, i jest mały Zio Thatta-Boy, mój ulubieniec. Bardzo zrównoważony i spokojny piesek, tak że i zdjęcie w miarę dobre. Zio nie ma jeszcze rodziców adopcyjnych, jest ostatnim niezamówionym pieskiem od Belli.
Nie tylko kształty ale i kolory pieskom się zmienią. Na razie mają one szczenięcą barwę, czyli włos tymczasowo przesiany szarym puszkiem lub czarnym włosem na grzbiecie.
Najciemniejsze u malców są ogonki, te wybarwią się na właściwy kolor najpóźniej. Kolor u dwu i trzytygodniowych szczeniąt najlepiej widać na główkach, bo od nich pieski jaśnieją. U wszystkich psich dzieci ładnie są już wypigmentowane na czarno noski. Ciemnieją też języczki, Lucy i Lasimonne mają je już w całości fioletowe, ale wiadomo, że dziewczyny muszą być zawsze pierwsze!
Trudniej było z Zitellą dla Elizy i Kuby. Zitella to najruchliwsze dziecię Belli, stąd i zdjęcie lekko nieostre. A, i jest mały Zio Thatta-Boy, mój ulubieniec. Bardzo zrównoważony i spokojny piesek, tak że i zdjęcie w miarę dobre. Zio nie ma jeszcze rodziców adopcyjnych, jest ostatnim niezamówionym pieskiem od Belli.
Nie tylko kształty ale i kolory pieskom się zmienią. Na razie mają one szczenięcą barwę, czyli włos tymczasowo przesiany szarym puszkiem lub czarnym włosem na grzbiecie.
Najciemniejsze u malców są ogonki, te wybarwią się na właściwy kolor najpóźniej. Kolor u dwu i trzytygodniowych szczeniąt najlepiej widać na główkach, bo od nich pieski jaśnieją. U wszystkich psich dzieci ładnie są już wypigmentowane na czarno noski. Ciemnieją też języczki, Lucy i Lasimonne mają je już w całości fioletowe, ale wiadomo, że dziewczyny muszą być zawsze pierwsze!
Royal Canin Starter po raz pierwszy Pią, maj 30. 2008
Rano trzytygodniowe dzieci Belli po raz pierwszy dostały inne jedzonko niż pokarm mamy. Royal Canin
Starter. Myślałam, że trzeba będzie je zachęcać, ale nic z tego! Szczeniaki były zachwycone odmianą i gdybym im
tylko pozwoliła to jadłyby i jadły royala dla maluchów jakby to był najlepszy smakołyk. Dostały odrobinę, po
południu znowu trochę i wieczorem też po porcyjce. Szczęśliwie obyło się bez sensacji żołądkowych. Od jutra
zwiększę im porcje, pojutrze będą mogły najeść się royala do syta. Sześć miseczek już przygotowanych. Jutro
szczenięta Belli dostaną więcej przestrzeni życiowej, do ich skrzyni zostanie dobudowany niewielki wybieg, wysłany
gazetkami celem nauki utrzymania czystości, czyli siusianie ma odbywać się nie do łóżeczka, ale na gazetkę. Jak
to się tym razem sprawdzi, zobaczymy. Na najbliższy tydzień wystarczy im nowości, a w przyszłym tygodniu otrzymają
swój własny pokój do biegania... i niszczenia.
Szczenięta Tequilli jeszcze na jej mleczku, te dopiero za tydzień skosztują papkę sporządzoną z royala dla najmłodszych. Rosną przy Tequilli bardzo ładnie. Dzisiaj specjalnie dla Eweliny z Gliwic zdjęcie małego Lionhearta. Jak widać Lwie Serce ma się dobrze i patrzy już ciekawie na świat.
Szczenięta Tequilli jeszcze na jej mleczku, te dopiero za tydzień skosztują papkę sporządzoną z royala dla najmłodszych. Rosną przy Tequilli bardzo ładnie. Dzisiaj specjalnie dla Eweliny z Gliwic zdjęcie małego Lionhearta. Jak widać Lwie Serce ma się dobrze i patrzy już ciekawie na świat.
Piątka Tequilli Czw, maj 29. 2008
Dawno nie pokazywałam zdjęć dzieci Tequilli, bo
prawie tydzień. W przeciągu tych siedmiu dni malce podrosły, zaokrągliły im się brzuszki, głowy nabrały wyrazu i
co najważniejsze otworzyły już oczka. Na razie są to szparki lub oczka do połowy otwarte, ale już za dwa dni cała
piątka będzie tak samo jak dzieci Belli patrzeć na świat. Jak widać na załączonym zdjęciu miot bardzo
wyrównany, wszystkie pieseczki mają podobną wagę, wszystkie grubiutkie. Różnią się tylko mocno kolorami.
Pierwsze dwie to Lucy i Lasimonne, śliczne, intensywnie czerwone suczki. Lasimonne ma wyrazistą czarną maskę,
niestety na zdjęciu nie widać jej tak dokładnie. Piesek z czarną papką to Lionheart, na grzbiecie leży
czerwonozłoty Lovey Dovey, a całkiem z tyłu czerwony Loverboy. W skrzyni bałagan, jako że Tequilla zaprowadza
własne porządki i mości szczeniętom po swojemu troskliwie poukładane przeze mnie prześcieradełka i ręczniki.
Podobają mi się bardzo szczenięta Tequilli, są tak samo ładne jak jej poprzednie. Oj, postarał się Misiek znowu... Obie suczki postanowiłam zatrzymać w domu. Jedna była co prawda zarezerwowana, ale osoba zamawiająca sunię nie mogąc doczekać się na szczenię u mnie, kupiła w innej hodowli. Dla mnie to lepiej, nie stoję przed wyborem, która suczka musi z domu odejść, a podobają mi się obie jednakowo. Lucy przypomina Xiriusa, Lasimonne wygląda jak mały Xoll. Marzyły mi się suczki o takim wyglądzie i spełniło się. Tequilla swoimi ostatnimi szczeniętami sprawiła mi piękny prezent. Tak, to już ostatnie dzieci Tequi, więcej już nie będzie ona rodzić. Trzy spore mioty jak na jedną, niewielką suczkę to wystarczy.
Podobają mi się bardzo szczenięta Tequilli, są tak samo ładne jak jej poprzednie. Oj, postarał się Misiek znowu... Obie suczki postanowiłam zatrzymać w domu. Jedna była co prawda zarezerwowana, ale osoba zamawiająca sunię nie mogąc doczekać się na szczenię u mnie, kupiła w innej hodowli. Dla mnie to lepiej, nie stoję przed wyborem, która suczka musi z domu odejść, a podobają mi się obie jednakowo. Lucy przypomina Xiriusa, Lasimonne wygląda jak mały Xoll. Marzyły mi się suczki o takim wyglądzie i spełniło się. Tequilla swoimi ostatnimi szczeniętami sprawiła mi piękny prezent. Tak, to już ostatnie dzieci Tequi, więcej już nie będzie ona rodzić. Trzy spore mioty jak na jedną, niewielką suczkę to wystarczy.
Zuul Ghostbusters Pon, maj 26. 2008
Zuul Ghostbusters, moje szesnastodniowe, ciemne dziwadełko. Pierworodny synek Belli. Nie było u nas nigdy shar-pei´a tak ubarwionego, toteż patrzę na niego jak na zjawisko. Maska wybarwia mu się na czarno, czarny z przesianiem jest jego grzbiet, przyciemnienia na łapach, a na piersiach jasne znaczenie w kształcie bumeranga, takie jak u niedźwiedzia himalajskiego. Śliczny jest mały, pofałdowany Zuul... I to jego rozmarzone spojrzenie... Zdjęcia zrobiłam mu z ukrycia, bo Naczelny sprzeciwia się nie bez racji fotografowaniu piesków, które dopiero co otworzyły oczka. Wiadomo, błysk lampy jest agresywny, po co męczyć maluchy. Będę więc Wam dozować zdjęcia, codziennie przynajmniej jedno.
Małe shar-pei´e patrzą na świat Pon, maj 26. 2008
Z nieporadnych szczeniąt Belli wyrastają małe, śliczne pieski. Wszystkie patrzą czarnymi
ślepkami ciekawie na świat, zwiedzają swoją skrzynię, interesują się zabawkami i sobą nawzajem. Potrafią już
domagać się głośno obecności Belli, która jakoś oporna jest na krzyki swoich dzieci. Gdy widzę, że głodna
sfora szczeniąt za długo już krzyczy za mamą to wtedy przenoszę je do jej legowiska. Maluchy rzucają się na sutki
Belli z niesłychaną energią, karmienie wygląda niemal jak walka. Każde chce dopaść do mleka pierwsze. Po paru
minutach, gdy Bella leży już rozciągnięta na grzbiecie, a towarzystwo do niej przyssane, robi się cichutko i
słychać tylko radosne ciamkanie. Ach, jak ja lubię na to patrzeć!
Zamieścił Marta
w Szczenięta
4 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
4 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: oczka, shar-pei.szczenięta



Ostatnie komentarze