Psich imion ciąg dalszy Pon, maj 5. 2008
Z samego rana Naczelny wybrał się do Wrocławia po zaopatrzenie, czyli po wory karmy dla psa, suk i nienarodzonych
jeszcze szczeniaków. Misiek chciał pojechać więc również pojechał. Tequilla głośnym rykiem domagała się
wycieczki więc też pojechała. Piotr wykazał inicjatywę i odwiedził kliniki weterynaryjne AR, gdzie pewien znajomy
i bardzo miły wet obejrzał Tequi, po czym stwierdził z przekonaniem, że to nie ona uroiła sobie ciążę, ale ja
jej brak. Ja w tym czasie siedziałam w domu i gapiłam się na przemian to na Belcię, to na kwitnące jabłonie i
gdyby Piotr nie wrócił z zakupami, pewnie gapiłabym się do tej pory. Moje gapienie się w przyrodę tak całkiem
nietwórcze nie było, jako że wyselekcjonowałam kolejnych parę imion dla dzieci Belci: Zoya Lux-Quatta, Zitella
Zingaresca, Zorba de la Susa, Zuul Ghostbusters, Zip The Happy Hollisters, Zio Thatta-Boy, Zoltan my Pei. Wiem,
brzmią dziwacznie, ale pierwsza część każdego z wieloczłonowego imienia jest dźwięczna, powinna więc zadowolić
przyszłych rodziców adopcyjnych, a druga mnie się podoba. Brakuje jeszcze paru imion na Z dla dziewczynek Belli i na
L dla dzieci Tequilli.
Ósmy tydzień ciąży Nie, maj 4. 2008
Koniec spania Belli z Miśkiem w jednym
legowisku. Definitywny koniec ze wskakiwaniem i zeskakiwaniem na kanapę i fotele, koniec szaleństw i gonitw z psami
chociaż Belcia żwawa. Jej brzuch pełen małych psiorków (ile??) ciężki już bardzo. Rozpoczął się ósmy
tydzień ciąży, planowany poród dopiero pod koniec dziewiątego, a Bella wygląda tak, jakby miała dzisiaj urodzić.
Pogodziła się dość łatwo, że musi spać w przygotowanej na macierzyństwo skrzyni, choć gdy dzisiaj na moment
spuściłam ją z oczu to radośnie hycnęła sobie na fotel. Apetyt jej dopisuje, cztery razy dziennie łakomie
opróżnia swoją miskę. Od jutra będę mierzyć jej temperaturę ciała i mam nadzieję, że wykres pozwoli mi
dokładnie określić dzień porodu. Jestem już niespokojna... Ach to oczekiwanie!
Tequilla ma prawie trzy tygodnie do porodu lecz wygląda jakby się zatrzymała w rozwoju. Nie przyrasta w takim tempie jak Bella. Właściwie niewiele się zmieniła od czasu gdy ostatnio ją fotografowałam. Czyżby ciąża urojona? Najbliższe dwa tygodnie dadzą odpowiedź na to pytanie.
Tequilla ma prawie trzy tygodnie do porodu lecz wygląda jakby się zatrzymała w rozwoju. Nie przyrasta w takim tempie jak Bella. Właściwie niewiele się zmieniła od czasu gdy ostatnio ją fotografowałam. Czyżby ciąża urojona? Najbliższe dwa tygodnie dadzą odpowiedź na to pytanie.
Moje shar-pei mają odwiedziny Pią, maj 2. 2008
Pomału zaczynają odwiedzać nas przyszli rodzice adopcyjni dzieci po Belci i Tequilli. Nie tylko ja nie mogę
doczekać się na małe shar-pei`e. Wczoraj gościliśmy Natalię wraz z mamą. Bardzo sympatyczne spotkanie. Misiek i
Belcia pełnili honory gospodarzy zajmując sobą obie panie bez reszty. Głaskanie, pieszczoty, podlizywanie się, a
potem zgoda na obfotografowanie. Rondel i Tequilla zchowywały typowy jak na shar-pei`a dystans. Dla Natalii ma urodzić
się suczka, tak zostało postanowione już dawno. Po wczorajszej wizycie i przytulankach z Miśkiem, Natalia nie jest
już pewna czy wolałaby suczkę czy pieska. Wie na pewno, że shar-pei`a. Oj, Misiek potrafi być przekonywujący, że
chłopak też jest dobrą rzeczą...
Poniżej parę fotek ze spotkania:
Poniżej parę fotek ze spotkania:



Ostatnie komentarze