Spotkanie Miśka z Penny Nie, mar 29. 2009
Parę zdjęć z wczorajszego spotkania Miśka z Penny. W blogu o shar pei fotek psów tej rasy chyba nigdy za wiele,
zamieszczam więc kilka zrobionych w naszym ogrodzie.
Rendez-vous. Misiek i Penny
Miśkowe kobiety Sob, mar 28. 2009
Dzisiaj co nieco o życiu erotycznym naszego Miśka,
który mimo swoich prawie ośmiu lat w tej materii spisuje się dzielnie, czego namacalnym dowodem są jego dzieci. A
będzie tych dzieci niebawem całkiem sporo, bo lada dzień urodzą się w Węglińcu po skojarzeniu z Zuzą Volarius
jest (już baaardzo gruba!), a za dwa miesiące po Penny Barnett`s Brood i jak dobrze pójdzie to zaraz potem, po naszej
Tequilli.
Zuza ze swoimi Pańciami odwiedziła Miśka ostatniego stycznia tego roku. Suczka wcale a wcale nie była zachwycona omówionym zamążpójściem, jako środek zapobiegający kontuzji musiał zostać użyty kaganiec, Misiek natomiast bez zbytnich ceregieli wziął i pokrył. Chwała mu za to, będą małe Misiaki.
Dzisiaj w odwiedzinach Penny. Psina bardzo przychylna Miśkowi, zachęcająca go na wszelkie możliwe psie sposoby, a on nie chciał. Nie chciał tak bardzo, że nawet brzydko powarkiwał na wskakującą na niego suczkę. Ale tak już w psim życiu jest, że gdy ludzie sobie ich związek umyślą to nie ma zmiłuj. Nie chciał Misiek w naturalny sposób spłodzić potomstwa, pozostał więc gabinet weterynaryjny dr Kasi, a w nim inseminacja.
Prawie całość została uwieczniona na zdjęciach: najpierw badanie Penny, potem pobranie nasienia od Miśka, następnie badanie pod mikroskopem czy plemniki są żywotne (oj ruszały ich się niesłychane ilości!), potem przez rurkę inseminacyjną zapładnianie Penny miśkowym nasieniem, a na koniec trzymanie suczki w pozycji gwarantującej utrzymania tego co do niej wstrzyknięto. W sumie było miło, na efekt trzeba będzie poczekać dwa miesiące. Czekamy więc i trzymamy kciuki za zdrowe i liczne potomstwo!
Zuza ze swoimi Pańciami odwiedziła Miśka ostatniego stycznia tego roku. Suczka wcale a wcale nie była zachwycona omówionym zamążpójściem, jako środek zapobiegający kontuzji musiał zostać użyty kaganiec, Misiek natomiast bez zbytnich ceregieli wziął i pokrył. Chwała mu za to, będą małe Misiaki.
Dzisiaj w odwiedzinach Penny. Psina bardzo przychylna Miśkowi, zachęcająca go na wszelkie możliwe psie sposoby, a on nie chciał. Nie chciał tak bardzo, że nawet brzydko powarkiwał na wskakującą na niego suczkę. Ale tak już w psim życiu jest, że gdy ludzie sobie ich związek umyślą to nie ma zmiłuj. Nie chciał Misiek w naturalny sposób spłodzić potomstwa, pozostał więc gabinet weterynaryjny dr Kasi, a w nim inseminacja.
Prawie całość została uwieczniona na zdjęciach: najpierw badanie Penny, potem pobranie nasienia od Miśka, następnie badanie pod mikroskopem czy plemniki są żywotne (oj ruszały ich się niesłychane ilości!), potem przez rurkę inseminacyjną zapładnianie Penny miśkowym nasieniem, a na koniec trzymanie suczki w pozycji gwarantującej utrzymania tego co do niej wstrzyknięto. W sumie było miło, na efekt trzeba będzie poczekać dwa miesiące. Czekamy więc i trzymamy kciuki za zdrowe i liczne potomstwo!
Wiosna pełna wydarzeń Śro, mar 25. 2009
Wreszcie mogę dokładnie określić kiedy to powiększy się nasza psia rodzina o szczenięta Belli i Tabaska! W
pierwszym tygodniu czerwca! Naczelny od wczoraj podśpiewuje: "Bella ma cieczkę, pojedziemy na wycieczkę". Oj,
pojedziemy z Bellcią na te jak to się niezbyt ładnie mówi krycia i to pewnie nie raz. Krótką, lekko oncenzurowaną
relację (dzieci czytają!) zdam na pewno, a nastąpi to za jakieś 10 - 12 dni. Szczepionka przeciwko herpswirozie już
zamówiona i zakupiona czeka. Bella zostanie zaszczepiona tuż po kryciu i raz jeszcze na dwa tygodnie przed
oszczenieniem.
W domu na razie spokój, Misiek jeszcze nie czuje zbliżającej się owulacji u swojej córki, ale już za parę dni zaczną się jego lamenty, że suczka w domu, że on by chciał, a nie wolno... No może zdecydujemy się uszczęśliwić Misia raz jeszcze ojcostwem, Tequilla w dobrej formie, on także, tylko jak przypomnę sobie jak ciężko było mi odchować ostatnie szczenięta (dla niezorientowanych w temacie wyjaśnienie: Naczelny zafundował sobie wówczas zawał serca) to zaczynam się wahać. A z drugiej strony to chciałoby się jeszcze jedną Simonkę. A przed Simonką debiut na opolskiej wystawie. Już niedługo, bo za miesiąc. Zbliża się nam wiosna pełna wydarzeń.
W domu na razie spokój, Misiek jeszcze nie czuje zbliżającej się owulacji u swojej córki, ale już za parę dni zaczną się jego lamenty, że suczka w domu, że on by chciał, a nie wolno... No może zdecydujemy się uszczęśliwić Misia raz jeszcze ojcostwem, Tequilla w dobrej formie, on także, tylko jak przypomnę sobie jak ciężko było mi odchować ostatnie szczenięta (dla niezorientowanych w temacie wyjaśnienie: Naczelny zafundował sobie wówczas zawał serca) to zaczynam się wahać. A z drugiej strony to chciałoby się jeszcze jedną Simonkę. A przed Simonką debiut na opolskiej wystawie. Już niedługo, bo za miesiąc. Zbliża się nam wiosna pełna wydarzeń.
Strachy Czw, mar 5. 2009
Mamy przed domem budowę. W końcu poszerzony zostanie wjazd na nasz
teren, goście przestaną się stresować, że przy wjeżdżaniu wpadną wraz z autem do rowu, powstanie też dodatkowe
miejsce do zaparkowania samochodu. Na razie prace budowlane trwają i dostarczają psom masę emocji. Tequilla co raz
to biega pod bramę aby sprawdzić co tam nowego, Bella obserwuje robotników z 20-metrowego dystansu, Misiek i Simonka
trzymają się od głośnych maszyn z daleka i nawet nie chcą na nie popatrzeć. Dwa tchórze po prostu boją się.
Strach ma wielkie oczy, a hałasująca koparka przed domem robi wrażenie. Ogólnie rzecz biorąc to moje shar-pei
lękliwe nie są, ale każdy z nich ma w sobie jakiegoś stracha. Misiek nie wejdzie do kotłowni bo przeraża go piec
centralnego ogrzewania, Simonka ucieka z kuchni gdy zaczyna buczeć elektroniczny kocher do jajek, Bella i Tequilla
boją się wejść do wody. Czasami nocą, psy jeża się i warczą. Zapalam wtedy światło, pytam o co im chodzi, a
one skonfundowane patrzą mi w oczy jakby chciały powiedzieć - "wydawał nam się coś", po czym uspokajają się.
Nowe przedmioty w domu lub w ogrodzie potrafią też wzbudzić lęk u moich psów, ale są to strachy przejściowe,
wystarczy obwąchanie dziwnej rzeczy i psy nie tylko przestają jej się bać, ale też tracą zainteresowanie tym
przedmiotem. No a teraz ta budowa... Raz koparka, to znowu jakiś głośny ubijak ziemi lub wywrotka. Wrażeń nie
brakuje. Tylko Tequilla na posterunku, dzielnie stawia czoła głośnym maszynom i jak zwykle pilnuje terenu.
Shar Pei w akcji Śro, mar 4. 2009
Otrzymałam od Marty i Pawła z Warszawy nowe zdjęcia Zory, córki mojej Belli i rzecz jasna muszę się nimi od razu
pochwalić. Wszystkie zdjęcia świetne, ale to ze stojącą Zorką w pozycji człwieczka - wprost rewelacja! Ależ
dynamiczny i z temperamentem shar pei z 9-miesięcznej Zorki, widać, że energia ją wprost rozpiera!
Wielkie dzięki za nadesłane fotografie, miło mi popatrzeć jak wyrastają moje szczenięta.
Wielkie dzięki za nadesłane fotografie, miło mi popatrzeć jak wyrastają moje szczenięta.



Ostatnie komentarze