Schody już nie straszne Czw, sie 20. 2009
Zdjęcia rodzeństwa Cheri jeszcze do mnie nie dotarły, na razie więc parę fotek z dzisiejszej sesji fotograficznej mojego malucha. W obroży. Obroża i smycz zachwytu u psiny nie wzbudziły, a wręcz przeciwnie. Były fochy, próba uwolnienia się z obróżki, zawracania z łąki do domu i ogólnie protest. Szelki, owszem są akceptowane, ale ja postanowiłam, że dzisiaj dorastająca pannica pójdzie na spacer w obroży. Tak, tak, Cheri dorasta. Coraz częściej ma swoje zdanie, czasami próbuje wymusić nas wzięcie jej na kanapę, wpuszczenie do zamkniętego pokoju, kierunek drogi na spacerze lub powrót do domu. Dzisiaj stojąc u szczytu schodów zawodziła rozpaczliwie, bo chciała zejść ale się bała. Duże psy, aby chyba pokazać małej w jaki sposób pokonuje się stopnie schodów, pobiegły po nich z hukiem i tempem lawiny, stąd więc krzyk i wrzask, że ona też musi, i że znieść ją trzeba natychmiast. O nie, nie ma natychmiast, mały psiurek musi poczekać! Takie zasady. I co? Ano nie poczekała aż ktoś z nas okaże litość i wyniesie z domu na trawkę, SAMA zeszła!! Wybiegła z domu, a z radości pokonania przeszkody jakimi były dotąd schody, dostała typowej dla rozbrykanego psa głupawki, kłusując prawie do upadłego. Zmęczyła się, wróciła schodami na górę, po czym zbiegła znowu w dół po to tylko aby zaraz wbiec i za chwilę zbiec. W końcu musiałam przerwać tę bieganinę połączoną z hopsaniem po stopniach w te i we wte i zamknęłam dojście do schodów. A Cheri zmęczona dzisiejszymi emocjami podreptała już spokojnie do swojego łóżeczka i śpi w nim chrapiąc tak głośno, że chwilami wydaje mi się, że to nie ona, lecz Misiek wydaje z siebie odgłosy.
Księga Szyfrów Mo Śro, sie 19. 2009
Zaobserwowaliśmy powtarzające się zachowania naszej coraz większej Mo i odnaleźliśmy dla nich klucz:
1. Wbite zęby w nogawkę spodni/ spódnicę
Oznacza wielką radość. To specjalne, osobiste zaproszenie na plac zabaw. Należy pamiętać, że opuszczenie uroczystości przed wybiciem drugiego kwadransa spotka się z dezaprobatą i fochem. Ostre zęby szybko poinformują o poczynionym nietakcie, a o pretensjach nie może być mowy.
2. Szalone bieganie po pokoju w tą i z powrotem
Skoro realizacja punktu 1. się przedłużyła i czas wymknął się spod kontroli, to z biegania Morcheeby z bliżej niesprecyzowaną trajektorią i niezrozumiałym celem, należy wywnioskować co następuje: podjąć pospieszne ruchy w celu wyniesienia w przestrzeń.
3. Popiskiwanie za kanapą
Oznacza nic innego jak to, że Mo po raz kolejny odnalazła ukrytego dużego pluszowego kolegę za sofą, ale sama nie da rady go stamtąd wytarmosić. W ten subtelny sposób komunikuje prośbę o pomoc.
4. Uparte ślęczenie w kuchni/ łapanie zębami stołka kuchennego/ szczekanie na Pancia.
Godziny karmienia, godzinami karmienia, a proces przyswajania i metabolizm Mo toczy się własnym tokiem. Jeśli drugi aspekt znacząco odbiega od pierwszego, Mo kolejno przechodzi przez wszystkie fazy punktu 4. Jeśli odchyłka nie jest większa niż pół godziny, stałe pory uznaję za utrzymane i nie upieram się przy swoim. Obecnie podświadomie wiem, kiedy Mo jest już głodna, na tyle by nie bawić się jedzeniem. Proces punktu 4. w zaniku.
5. Zęby wbite w pokrycie sofy (Mo znajduje się na podłodze).
Bardzo jasny przekaz: złazić lenie, ale to natychmiast złazić i bawić się ze mną! Dłuższe zaognianie sporu nie ma sensu. W końcu ze wspólnej zabawy wszyscy odnoszą wyłącznie korzyści. Trzeba tylko pamiętać, by nie dopuścić do punktu 2.
6. Warczenie (gdy Mo jest na sofie).
Długo dochodziliśmy o co tak naprawdę chodzi dziewczynce, a odpowiedź okazała się szalenie banalna. Znów przysłowie się ziściło (najtrudniej odkryć coś, co jest proste). Mo lubi ułożyć się w ciągu dnia i wyciągnąć na sofie i tak zrelaksowana odpoczywać przed kolejną porcją zabaw. Słodkie warczenie oznacza na początku: przesuń się, potrzebuję więcej miejsca; a w przypadku braku reakcji: złaź z sofy, przez Ciebie nie mogę się wyspać. Brak sumienia i serca (nie opuszczenie sofy) mści się tylko na dwunożnych. Jak można, nie dać się wyspać księżniczce Mo?!
7. Patrzenie na miskę z karmą (zwłaszcza gdy Mo ma już ochotę coś zjeść)
Dostrzegliśmy, że postawienie miski z jedzeniem nie jest dość atrakcyjne. I owszem, jest miska, jest w niej jedzenie, ale co z tego? - tak myśli sobie Mo. Otóż trzeba ją zacząć przesuwać, chować, przestawiać, bawić się jedzeniem, co spowoduje udany atak, łapczywe porwanie pierwszego kęsa, a potem, potem kończy się pięknie zjedzonym posiłkiem i w efekcie wylizaną miską. Nieodzowne jednak staje się polowanie i UPOLOWANIE jedzenia. Wówczas smakuje najlepiej.
8. Wyszczerzenie kłów i odpychanie łapkami
Stanowi ostatnią, bezbolesną apelację, o natychmiastowe zaprzestanie przytulania się, pieszczot i tym podobnych. Psinka ma najzwyczajniej dość i musi odsapnąć od swoich zwariowanych na jej punkcie właścicieli. Czasami śmiejemy się, że pewnie chce nam powiedzieć: już mnie tak nie kochajcie!
9. Dzwoniący domofon
Elektryzuje Mo. Jeśli kogoś z nas brakuje w mieszkaniu, oznacza uzupełnienie stanu stada w ciągu 30 sekund. Akurat tyle ile Mo potrzebuje na dobiegnięcie do wycieraczki, przycupnięcie i zniecierpliwienie się oczekiwaniem na otworzenie się drzwi. Po staniu się wspomnianego miłości i radości nie ma końca. Walczymy z tym procederem, bo nie zawsze dzwoniący domofon, rzeczywiście oznacza powrót do domu kogoś z nas.
10. Czkawka
Przyczyn jej powstawania nie ustaliliśmy, ale czasem ma miejsce. Aby jej się pozbyć Mo potrzebuje przytulić się do Pancia na kilkanaście sekund. Ulga niemal natychmiastowa.
Odchudzanie Wto, sie 18. 2009
Pozgłaszałam psy na wystawy.
Miśka i Simonkę na wrocławską, samą Simonkę do Tulln w Austrii. Przyjrzałam się dokładniej moim zwierzakom i
załamałam się - oba są grube, stanowczo zbyt spasione aby móc się z nimi bez wstydu gdzieś pokazać. Więc
odchudzanie. Kupiłam grubasom karmę przeznaczoną dla psów zbyt ciężkich, może uda się przy jej pomocy zbić
parę zbędnych kilogramów. Czy akurat Miśka da się odchudzić, tego nie wiem, on chyba asymiluje powietrze, bo bez
względu na ilość spożywanego pożywienia i moich gonitw z nim po lesie, jest, był i grubym chyba pozostanie.
Simonka natomiast przez ostatnich kilka miesięcy nie miała towarzystwa do zabaw, bo Bella najpierw była w ciąży, a
potem odchowując maluchy na zabawy i gonitwy z młodszą siostrą czasu ani chęci nie miała. I tak to zanim się
spostrzegłam Simonka obrosła w sadło.
Kiedyś przed laty mieliśmy charta. Pies ten żył aby gonić, jadł tylko tyle aby z głodu nie paść, a moje obecne psy jedzą nie po to aby żyć, ale żyją po to aby jeść!
Kiedyś przed laty mieliśmy charta. Pies ten żył aby gonić, jadł tylko tyle aby z głodu nie paść, a moje obecne psy jedzą nie po to aby żyć, ale żyją po to aby jeść!
Wody, wody dla ochłody! Nie, sie 16. 2009
Trochę nowości Nie, sie 16. 2009
No i mamy nowe zdjęcia Mani, Messiego i Twistera. I znowu
zmiany w wyglądzie maluchów. Moim zdaniem pozytywne i to bardzo. Mania i Twister jak widać lubią sznurki i
sznureczki. Messi wygląda na zdjęciu trochę samotnie, ale to złudzenie, on ma do towarzystwa starszego o rok Doveya
i wyprawia z nim tak samo jak Cheri z Simonką. Swoją drogą biedne te duże psy przy szczeniakach!
A u nas Tequilla z cieczką. Simonka też z cieczką. Ja z mopem. Ścieram i ścieram... Tequilla jeszcze nie gotowa, tak przynajmniej uważa Misiek, a że jeszcze do tej pory nigdy się nie pomylił to wierzymy mu i czekamy na odpowiedni moment. Cieczkowanie Simonki traktujemy jako jej kolejny eksces, pojawiający się nie cyklicznie, ale wtedy gdy inne suki mają ruje. Skoro inne mają, ona też musi mieć, więc ma. Cheri jeszcze za mała aby naśladować, ale za parę miesięcy pewnie radośnie dołączy do grona cieczkowców. Na razie to bobas o wadze prawie 9 kg, słodki, żarłoczny, grzeczny. W poniedziałek będzie szczepiona, a wraz z nią reszta stada. Oj, będzie się działo!
A u nas Tequilla z cieczką. Simonka też z cieczką. Ja z mopem. Ścieram i ścieram... Tequilla jeszcze nie gotowa, tak przynajmniej uważa Misiek, a że jeszcze do tej pory nigdy się nie pomylił to wierzymy mu i czekamy na odpowiedni moment. Cieczkowanie Simonki traktujemy jako jej kolejny eksces, pojawiający się nie cyklicznie, ale wtedy gdy inne suki mają ruje. Skoro inne mają, ona też musi mieć, więc ma. Cheri jeszcze za mała aby naśladować, ale za parę miesięcy pewnie radośnie dołączy do grona cieczkowców. Na razie to bobas o wadze prawie 9 kg, słodki, żarłoczny, grzeczny. W poniedziałek będzie szczepiona, a wraz z nią reszta stada. Oj, będzie się działo!



Ostatnie komentarze