Dzisiaj Cheri ukończyła 4 miesiące. W tym wieku szczenię ma już połowę wagi dorosłego psa, a dobrze byłoby aby
miało też przynajmniej połowę jego pomyślunku. Cheri ma swój rozumek, ale całkiem na własny użytek, czyli
wieczne psoty i głupoty. Ostatnie jej wyczyny to:
Podczas
miziania się z moją ciotką, radosny chwyt tejże ostrymi ząbkami w przegrodę nosową. Aj, to boli! Wiem coś o tym,
bo już to z moją psiną przerobiłam i jestem ostrożna gdy trzymam ją blisko twarzy.
Nadżarte obuwie mojego męża, tudzież jego gościa. Zacni panowie porzucili swoje trepy w zasięgu zębów
szczenięcia. W dodatku mieli potem pretensje do psa. Nie popieram zżerania obuwia, ale akurat te buty były już tak
zużyte, że Cheri przyspieszyła tylko wymianę starych na nowe. I jak tu się gniewać na szczenię?
Od wczoraj Cheri potrafi z rozpędu wskakiwać na sofę. Widok porażający! Skok na sofę ma na celu dopadnięcie i
oblizanie po twarzy siedzącego na tejże. Na jednym oblizaniu niestety się nie kończy, po pierwszym następują
kolejne, a po nich próba chwytu zębami za nos. Nie siadam już na sofie. W trosce o moją przegrodę nosową, sadowię
się w fotelu i barykaduję stołem.
Z lekkich plastikowych misek mogą jeść i pić tylko dorosłe psy. One to nie mają chęci aby nadgryźć
naczynie lub co gorsza chwycić je w zęby i przechylić sobie nad głowę wraz z jego zawartością. Cheri uważa, że
obsypanie się karmą jest bardzo zabawne. Próbuje tej sztuczki z nową, ciężką miską, ale jej się to nie udaje.
Jeszcze nie...
Poza wyżej wspomnianymi głupotkami, Cheri to radosny i miły szczeniak. Nie tylko my ją kochamy, nasze dorosłe psy
również i tak jak my wybaczają jej wiele.