Mała Mo wciąż nas zaskakuje. Oczywiście, jak zawsze - niezmiennie pozytywnie!
Jakoś tak w ramach przygotowań do Mikołaja, Mo otrzymała kość. Nie zabawkę, nie jakiś plastik, tylko
najnormalniejszą kość. Za długo nie przetrwała, ale ile dała radości, można zobaczyć na zdjęciach.
W międzyczasie, Mo odebrała także długo oczekiwany rodowód i pięknie przeszła "oględziny". W końcu to nasze
najcudowniejsze 17 kilo, bez którego nie wyobrażamy sobie życia.
Zmieniły się jednak zasady. Teraz to
Mo decyduje o rozkładzie zajęć i przede wszystkim, coraz bardziej lubi wypoczywać!