
Przed nami kilka zimnych i pewnie mroźnych miesięcy. Czas na długie spacery z Miśkiem. Im zimniej, tym
chętniej i raźniej Misiek maszeruje. Lato go rozleniwia i tuczy, jesień i zima ożywiają, poprawiają kondycję i
wigor. 5 kilometrów przemierza mój psiur lekkim truchtem jak na dziarskiego ośmiolatka przystało. A że chodzi
grzecznie i nie wlecze mnie za sobą, to aby było mu wygodniej, zamieniliśmy obrożę na gustowne szelki.
Dzisiejszy leśny spacer zakończyliśmy przemarszem przez wieś. Mijaliśmy wiele domów, co dom to płot, a za
płotami psy. Dużo było tych psów, każdy z nich ujadał na Miśka, on zaś znosił zachowanie burków nad podziw
godnie, nawet się nie odwarknął. Pewnie rozpierała go duma z powodu nowych szelek.