Naczelny wstał dzisiaj o nieludzkiej porze (5 rano!) i wraz z rudą Simonką pojechał na wystawę do Nowej Rudy. Ja
ciałem zostałam z psami w domu, duchem zaś byłam przy ringu i przynajmniej raz na godzinę irytowałam Piotra
telefonem, pytając czy już w końcu są po ocenach i kiedy wrócą. Ocenianie psów ciągnęło się rozpaczliwie
długo, gdzieś około godziny 16 w końcu przyszedł czas na pokazanie Simonki. Jak pomaszerowali to nie wiem, ale
przywieźli złoty medal i wniosek na CWC. Do domu dotarli umęczeni ostatecznie, dopiero po godzinie 19.