Przełom w żywieniu -
dzisiaj po raz pierwszy maluchy zakosztowały karmę dla szczeniąt w postaci rozmoczonych prawie na breję granulek o
nazwie Starter, firmy Royal Canin. Do pierwszego karmienia gotowym produktem zabierałam się mozolnie: najpierw
namoczenie, potem rozdrobnienie, następnie podanie pieskom na dłoni aby zachęcić. Zachęta okazała się zbędna,
towarzystwo psich niemowlaków rzuciło się na nowe papu żarłocznie jak na największy przysmak świata. Z
niedowierzaniem nałożyłam burą papkę do miseczek, a już po chwili Malce ją pochłaniały. Chaos towarzyszący
jedzeniu był ogromny, przepychanie się, włażenie do misek, wyścig kto pierwszy.. W efekcie końcowym połowa
przysmaku wylądowała w brzuszkach, a drugą połową szczenięta udekorowały swoje otoczenie i siebie nawzajem. To co
było rozrzucone na podłodze, zostało dziarsko rozdeptane łapkami, to co przklejone na głowach, skrzętnie wylizane
przez Bellę. Podłogę musiałam sprzątnąć sama. A właśnie podłoga. Z dniem pierwszego dokarmiania zdjęta
została deska odgradzająca wyjście szczeniąt ze skrzyni, a tym samym powiększyła im się przestrzeń życiowa.
Ustawiłam też miseczkę z wodą, ale na razie jeszcze żaden z malców nie potrafi z niej korzystać. Może jutro...