Mo korzystała
pełnymi garściami z dwudniowego urlopu Pańcia i nieraz odwiedziła zimowy las. Ganianie gdziekolwiek przed siebie bez
ograniczeń to wciąż ulubiona rozrywka naszej dziewczynki. Mróz nie ma przy tym znaczenia, a im bardziej stromo tym
okazuje się fajniej. A jeśli jeszcze spotkamy ślady dzików lub saren, o szybkim powrocie można zapomnieć...
Oczywiście po tak intensywnej rozrywce przychodzi
czas na
relaks. A musimy także napisać, że
Mo nie gardzi literaturą fachową.