Bella zmęczona. Pięć tygodni opieki nad
szczeniętami już za nią, a były to dla niej tygodnie pełne wysiłku. Od kilku dni psia mama nie sypia już ze
swoimi dziećmi, ba! nie przebywa z nimi nawet za dnia. Odwiedza je tylko na parę minut, sprawdzi czy wszystko w
porządku, pokarmi lub nie i wycofuje się pospiesznie. Inaczej ma się z naszą Simonką. Ta zapatrzona w szczenięta
jakby były to jej własne i najchętniej każdą wolną chwilę spędzałaby z nimi. Maluchy traktują wszystke nasze
psy (nawet Miśka!) jak cysternę z mlekiem i na wyścigi szukają u nich sutek. Efekt tego taki, że poza Simonką psy
nie zaglądają do szczeniąt, no chyba że zwęszą pozostawione przez nich jedzenie. Dojście do szczenięcych misek
zablokowane przed niepowołanymi kratką. Stoją więc w porze karmienia dorosłe łakomczuchy przed kratką, patrzą
jak malce jedzą i ślina im kapie. Zupełnie tak, jakby od wielu dni nic nie jadły... Szczenięta kończą posiłek,
otwieram wejście do nich, stado pospiesznie się ewakuuje, na miejscu pozostaje tylko Simonka. Miło popatrzeć jak
każdemu szczenięciu merda przyjaźnie ogonem, jak wodzi za nimi wzrokiem, jak próbuje zachęcić je do zabawy.
Wnikliwi chyba zauważyli lekkie zaokrąglenie simonkowego brzucha... Tak, Simonka przygotowuje się do macierzyństwa,
będą za niespełna miesiąc jej dzieci. W tym miejscu chciałabym przeprosić wszystkich, którzy przez formularz
kontaktu z mojej strony wysyłali do mnie zapytania jak miewają się szczenięta, a nie otrzymali odpowiedzi. Powód:
serwer zmienił parametry i formularz kontaktu przestał funkcjonować. Co nie funkcjonuje, idzie precz! Nie ma więc
już na mojej
stronie formularza, jest podany działający adres do
korespondencji, która teraz dotrze na pewno, a ja obiecuję, że odpiszę.