Po krótkiej przerwie jestem znowu. Tak sobie tylko do internetu wpadam i zaraz wypadam. Powód wiadomy, szczenięta
większe i doroślejsze, absorbują mnie z dnia na dzień bardziej, brakuje mi czasu aby poza nimi zająć się jeszcze
czymś innym. Za nami już szczepienia i przegląd hodowlany. Oj, podobały się pieski komisji ze związku bardzo.
Achom i ochom końca nie było, zostaliśmy pochwaleni nie tylko słownie, ale i w protokole kontroli miotu. Zarówno
szczepienie, jak i obligatoryne przy przeglądzie tatuowanie, maluchy zniosły dzielnie, nikt nawet nie pisnął ani
przy zastrzyku, ani przy znaczeniu tatuownicą. W przyszłym tygodniu będę się żegnać z gromadką. Ci, co byli u
nas odwiedzić swoje pociechy, zdziwią się jak bardzo urosły i zmężniały, z każdym tygodniem przybywało im po 1
kilogramie, ci co nie byli niech żałują (pozdrowienia dla
Pani z Zielonki), bo kolejne
szczenięta od Belli pojawią się u nas nieprędko. A tymczasem pomału przyzwyczajamy grubiejącą
Simonkę do skrzyni-porodówki. Jeszcze tylko dwa tygodnie i będą znowu
szczenięta. Zapowiada nam się niezły szczenięcy maraton tej zimy. Wow!