Zagorzali czytelnicy pewnie pamiętają aspekt sofy. Temat wbrew pozorom bardzo aktualny, bo wraz z przedłużającą
się zimą, jak i nadciągającą w siedmiomilowych butach wiosną, czas napomknąć co w trawie (a jakże) piszczy.
Zwykle
tak jest, że głowa rodziny decyduje w pewnym momencie o ustatkowaniu się i co się z tym wiąże nabyciem wygodnego
miejsca odpoczynku. Jaką postać przyjmie, to dość osobisty aspekt i nie w tym rzecz. Clue tkwi w jednym,
szczególnym szczególe -
wygodzie i
przyjemności użytkowania. Skoro zatem dwunogi mogą nacieszyć swój kręgosłup i zregenerować morale, to i
każdy, kto ma swój rozumek, szybciej niż później uczyni to samo. Nie chcę powtarzać, tego co już napisane, więc
skoncentruję się na nowościach.
Mo
zdecydowanie sprawia nam dużo radości, tuląc nas do snu i chuchając po twarzach. Nie wierci się, a i kołdry nie
zabiera.
Poduszkę i
owszem, wyłącznie średniotwardą, wypełnioną naturalnym puchem, by podeprzeć kark w każdej pozycji
głębokiego snu, raczej nad ranem, by dospać, ale od każdej reguły są wyjątki. Miejsce wystarczające,
samodzielnie wybrane - Morcheeba okupuje swoją połowę. Wszak oczywiste, że lubi spać w poprzek, choć nigdy nie
gardzi swobodnym wyciągnięciem się i głębokim oddechem, dając do tulenia grzbiecik. Potrafi nam jeszcze słodko
przy tym pochrapać, a gdy budzik zadzwoni zagarnąć zwolnione miejsce.
Lecz
strzeżcie się, gdy tylko przekroczycie granicę, świadomie czy nie, delikatnie i z wyczuciem, złapie łapką za
dłoń i przesunie tak, by móc kontemplować relaks w spokoju i bez nieproszonych gości. Po trzecim wtargnięciu,
można także liczyć na ofuknięcie, a gdyby nie skutkowało, z uniesioną głową udaje się do swojego posłanka,
gdzie nikt nie będzie zakłócał spokoju, manifestując takie stare przysłowie, o ustępowaniu mądrego...
Sofa zatem stała się miejscem odpoczynku wszystkich domowników.
Ustrojowa
demokracja. Czasem tylko za dnia, trzeba z odpowiednim uprzedzeniem umówić się na audiencję.