
Kojejna jazda z Bellą do PSA,
kolejne krycie i chyba już ostatnie. Dzisiejsza wizyta u właścicieli psa do najprzyjemniejszych nie należała.
Porwisty wiatr urywał mi głowę, a zacinający deszcz uprzykrzał dzień do reszty. Psom jakoś aura w amorach nie
przeszkadzała, akt został dokonany, pozostaje mi więc oczekiwanie na szczenięta. Już wcześniej przekonałam się
nie raz, że w czasie krycia nikt i nic jest w stanie psom przeszkodzić.
Chyba zapomniałam wspomnieć kim jest ów przystojny shar-pei wybrany na reproduktora, a więc poprawiam się: to IGIRO
Tender-Ling Silesia. Jego zdjęcie powyżej. Belli zdjęcia można obejrzeć w jej
galerii.
W domu niepokój, Misiek wyraźnie cierpiący, aż mi go żal. Nie dość, że odizolowany od Belci, to jeszcze oprócz
zapachu jej cieczki, tak silnie działającego na jego męskie hormony, musi biedaczysko znosić zapach obcego mu psa.