Przeglądałam sobie w necie ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt shar-pei. Nie zamierzam kupić, ale ciekawi mnie co
inni hodowcy oferują, a poza tym lubię popatrzeć na fotki maluchów. W ogłoszeniach oferowane są różne psiaki,
bardziej ładne, mniej ładne, różne w kolorach i w typie. Zauważyłam, że tylko niektórzy hodowcy podają do
wiadomości przydomek własnej hodowli, swoje dane i adres. Pozostali natomiast pokazują tylko zdjęcia szczeniąt,
chwalą się, że rodowodowe, ale z jakiej hodowli ten przychówek i po jakich rodzicach to ani mru-mru. Dziwne.
Zupełnie tak jakby byli dumni ze szczeniąt a jednocześnie wstydzili się ich pochodzenia. Próbowałam zrozumieć
jakie motywy kierują tymi ludźmi lecz trudno mi pojąć. Kiedyś w czasach bez internetu, gdy nie było możliwości
posiadania wizytówki hodowli w postaci własnej strony o niej, ogłaszaliśmy się ze szczeniętami w różnych psich
czasopismach, w katalogach wystawowych i nigdy nie przyszło nam na myśł aby przemilczeć przydomek hodowli. Chociaż
jeśli się nad ogłoszeniami bardziej zastanowić to te zamieszczane w prasie kynologicznej i w katalogach, zawsze lub
prawie zawsze wyczerpująco przedstawiają hodowlę, czyli tu wiele się nie zmieniło. Tak samo wyglądają zapowiedzi
miotów lub ogłoszenia o sprzedaży już podchowanych szczeniąt na stronach internetowych oddziałów Związku
Kynologicznego. Natomiast w darmowych serwisach ogłoszeniowych można znależć takie kwiatki: "Sprzedam Shar-Pei
szczenięta z rodowodem po pieknych rodzicach wychowane z innymi zwierzetami min. z kotami, szczenięta posiadaja
komplet szczepien i są po 3 odrobaczeniach, Tel. (...)". Nie wiem jak taki anons działa na czytających go. We
mnie budzi nieufność. Skoro rodzice tacy piękni to dlaczego o nich tylko krótka, przymiotnikowa wzmianka owiana
tajemnicą? Może ktoś potrafi mi to wyjaśnić?