Pięć kilogramów! Śro, lip 28. 2010

18-dniowe szczenięta
I to by było na tyle, do następnego razu!
Zamieścił Marta
w Szczenięta
4 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
4 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: szczenięta shar pei
Z wystawy w Koszalinie Nie, lip 25. 2010
LOVEY DOVEY Bonomiella
Coraz częściej oddziały ZK organizują nie jedną w roku ale dwie wystawy, kolejno dzień po dniu. Praktyczne to bardzo: zyski i prestiż dla oddziału, wygoda dla wystawcy, bo odpada mu dojazd od siebie na drugą wystawę, więcej czasu na rozmowy i spacery z wspólwystawcami, a przy tym atmosfera weekendowa: dwa pełne dni odskoczni od codzienności, w dodatku z ukochanym czworonogiem.
Emocje tandemowi wystawowemu towarzyszą spore, jako że ta sama stawka psów oceniana i porównywana jest dwukrotnie, ale przez różnych sędziów. I tak to wczoraj odbyła się w Koszalinie Krajowa Wystawa Psów 2. Grupy FCI, a dzisiaj oddział koszaliński zorganizował Krajową Wystawę Psów Rasowych. Obydwie wystawy, mimo że rangi krajowej, zgromadziły stawkę shar pei tak doborową i wyśmienitą, że niejedna międzynarodowa mogłaby im pozazdrościć.
Koszalin będzie dobrze wspominany przez Natalię - wraz ze swoim LOVEY DOVEY Bonomiella (zwanym po domowemu "Torres") wywalczyli w sobotę srebrny medal, więc znowu cieszymy się, brawo, brawo, entuzjazm i gratulacje! A dzisiaj reaplay, ponownie wystawa w Koszalinie, stawka psów prawie niezmieniona, najsilniejsi konkurenci rzecz jasna obecni, wszyscy wystawcy po wczorajszych występach w ulewnym deszczu już wysuszeni i wyspani, humory lepsze bo słońce wyszło psom i ludziom na przeciw. Torres kolejny raz pokazuje wysoką klasę uzyskując tytuł Najlepszy Dorosły Pies w Rasie, zgarnia do kolekcji któreś-tam-już CWC, po czym pozwala założyć sobie na szyję swój świeżo zdobyty złoty medal i cierpliwie pozuje do zdjęcia. Kochany, dzielny psiur!
Dyrdymały czas zacząć Sob, lip 24. 2010
Nowa kategoria na blogu od tygodni świeci nieprzyzwoitą pustką, choć zuchwale zza kulis chwaliłem, że się
przygotowałem do jej regularnego odwiedzania i zapełniania. Podobnie jak wszyscy zwalam to na upały, które
realizację rozciągnęły niczym gumę do żucia.
Słowem wstępu napomknę, że będzie to subiektywny zbiór krótkich nowel o tym, na co się natknąłem lub o co potknąłem w trakcie pierwszego roku z psiną pod jednym dachem. Zbieżność detali jest bynajmniej niecelowa, a same przytyki nie mają żadnego konkretnego adresata. Zatem żadnych pretensji nie przyjmę, a tantiemów nie wypłacę.
Klamka zapadła.
Słowem wstępu napomknę, że będzie to subiektywny zbiór krótkich nowel o tym, na co się natknąłem lub o co potknąłem w trakcie pierwszego roku z psiną pod jednym dachem. Zbieżność detali jest bynajmniej niecelowa, a same przytyki nie mają żadnego konkretnego adresata. Zatem żadnych pretensji nie przyjmę, a tantiemów nie wypłacę.
Klamka zapadła.
Tak nam dni mijają.. Czw, lip 22. 2010
Można by lekko powiedzieć: "dni i noce mijają, szczenięta rosną"... Tak jest, to prawda,
maluchy chowają się nam bezstresowo, nie licząc tylko mojego napięcia i zamartwiań się na zapas. Każdy, kto
odchował przynajmniej jeden miot, wie co mam na myśli. Cofnijmy się do początku, do pierwszych dni ze szczentami.
Pierwsza doba upewniła mnie, że wszystko w porządku z maluchami, że żadne nie ma widocznych wad anatomicznych.
Można odetchnąć z ulgą, postawić haczyk w zeszycie (tak, tak, prowadzę dziennik każdego miotu), kolejny ważny
etap za nami, odfajkowany. Trzecia doba minęła, pępuszki ładnie się zagoiły, kolejny powód do radości, kolejny
haczyk w zeszycie... Szósta doba - wszystkie szczenięta oddychają prawidłowo, a to oznacza, że i płuca i serduszka
pracują normalnie zdrowo. W końcu możemy zrelaksować się nocą i przespać ją w całości, a czas ku temu
najwyższy, zmęczenie nasilające się wraz z każdą nocą przesiedzianą przy psich dzieciach mocno dało się nam we
znaki.
Kolejne dni przynoszą szybki postęp w przyroście masy szczeniąt, odnoszę wrażenie, że rosną w oczach. Coś w tym jest, bo po siedmiu dniach od chwili urodzin malce podwoiły swój ciężar, a dzisiaj w 13 tym dniu największy piesek zbliża się do 1.5 kg, a pozostałe niewiele mu ustępują. Ach, bardzo lubię takie tłuste klocuszki!
Za dwa dni szczenięta zostaną po raz pierwszy odrobaczone i zakładam, że zniosą ten zabieg mężnie i bez sensacji trawiennych. Trawienie, no właśnie.. Wszystko w porządku, żadne ze szczeniąt nie ma brzuszkowych problemów, żadnej kolki, żadnych rzadkich kupek, czyli kolejny powód do radości. Ze szczeniętami jak z niemowlętami, jedne są spokojne i zadowolone, inne często płaczą, bo bolą je brzuszki. Tym razem mamy to szczęście, że czarnulki zaliczają się do tych pierwszych, tych bezproblemowych i oby tak dalej.
Na razie szczenięta pomieszkują jeszcze w swoim dziecinnym łóżeczku, za które służy im własnoręcznie zmajstrowana przez Naczelnego skrzynia, w której to odchował się nie jeden już miot naszych shar pei.. Jest to cudownie piękny czas, gdy mam je wszystkie w jednym miejscu, ale godziny mojego spokoju już policzone. Za parę dni gromadka wysypie się ze żłobka i będzie się domagać coraz to większej przestrzeni życiowej. Będzie się działo! Szczerze mówiąc już nie mogę się tego doczekać!
Kolejne dni przynoszą szybki postęp w przyroście masy szczeniąt, odnoszę wrażenie, że rosną w oczach. Coś w tym jest, bo po siedmiu dniach od chwili urodzin malce podwoiły swój ciężar, a dzisiaj w 13 tym dniu największy piesek zbliża się do 1.5 kg, a pozostałe niewiele mu ustępują. Ach, bardzo lubię takie tłuste klocuszki!
Za dwa dni szczenięta zostaną po raz pierwszy odrobaczone i zakładam, że zniosą ten zabieg mężnie i bez sensacji trawiennych. Trawienie, no właśnie.. Wszystko w porządku, żadne ze szczeniąt nie ma brzuszkowych problemów, żadnej kolki, żadnych rzadkich kupek, czyli kolejny powód do radości. Ze szczeniętami jak z niemowlętami, jedne są spokojne i zadowolone, inne często płaczą, bo bolą je brzuszki. Tym razem mamy to szczęście, że czarnulki zaliczają się do tych pierwszych, tych bezproblemowych i oby tak dalej.
Na razie szczenięta pomieszkują jeszcze w swoim dziecinnym łóżeczku, za które służy im własnoręcznie zmajstrowana przez Naczelnego skrzynia, w której to odchował się nie jeden już miot naszych shar pei.. Jest to cudownie piękny czas, gdy mam je wszystkie w jednym miejscu, ale godziny mojego spokoju już policzone. Za parę dni gromadka wysypie się ze żłobka i będzie się domagać coraz to większej przestrzeni życiowej. Będzie się działo! Szczerze mówiąc już nie mogę się tego doczekać!
Zamieścił Marta
w Szczenięta
2 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
2 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: czarne szczenięta shar pei, hodowla
Zdjęcia, zdjęcia... Wto, lip 20. 2010
Parę fotek z dzisiejszego dnia, bo chyba wszyscy na nie czekają. Jak widać, szczenięta zadowolone z życia, ciągle jeszcze większą część dnia przesypiają. Niebawem się to zmieni, zaczynają otwierać się oczka.
Zamieścił Marta
w Szczenięta
3 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
3 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: szczenięta shar pei, zdjęcia



Ostatnie komentarze