Spacer do Bralina Sob, lut 27. 2010
Odjechał dzisiaj do Krakowa Nelson, jutro odjedzie do Warszawy Nino i tak to wraz z zimą kończy
się kolejny rozdział ze szczeniętami.
Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń, no bo pożegnanie z pieskiem, a zaraz potem odwiedziny Natalii i wspólny spacer aż do Bralina. Misiek i Monia nam towarzyszyły. Las i pola ciągle niedostępne, bo pod śniegiem, ale spacer brukowanym chodnikiem też był dla psów atrakcyjny. Dla Moni największą atrakcją były szczekające na nas za płotów psy (Monia niestety też zachowywała się jak wiejski burek), dla Miśka spacer był atrakcją sam w sobie.
Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń, no bo pożegnanie z pieskiem, a zaraz potem odwiedziny Natalii i wspólny spacer aż do Bralina. Misiek i Monia nam towarzyszyły. Las i pola ciągle niedostępne, bo pod śniegiem, ale spacer brukowanym chodnikiem też był dla psów atrakcyjny. Dla Moni największą atrakcją były szczekające na nas za płotów psy (Monia niestety też zachowywała się jak wiejski burek), dla Miśka spacer był atrakcją sam w sobie.
Rozczarowanie Czw, lut 25. 2010
Niestety nie będzie teraz szczeniąt po Simonce. Łudziłam się patrząc na moje grubiejące stworzenie, że może
jednak, że może niewielki miot, ale że będą. Dzisiejsze badanie USG rozwiało wszelkie nadzieje. Brzuch Simonki
pusty. Tequilli nie badaliśmy jeszcze, ale wygląda, że też nie jest szczenna... Cóż, para poszła w gwizdek. I tak
bywa.
Mania u Edyty i Łukasza Wto, lut 23. 2010

Duża już Mania z małym
Stasiem
"jak widać na zdjęciach miłość Mańki do Stasia kwitnie
to jest jego druga niańka, a jej ulubione zajęcie to jak tu dostać się do rączki lub nóżki i ją wymyć fioletowym jęzorem
Zamieścił Marta
w Nasze shar pei Komentarze: (2)
Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: mary lou bonomiella
Ostatni tydzień ze szczeniętami Wto, lut 23. 2010
W nadchodzącą sobotę spakuje walizkę Nelson, a w niedzielę
Nino. I tak to na razie zostanę bez szczeniąt. Póki co w domu są dwa, ale ruch potrafią zrobić taki, jakby było
ich całe stado. Dzisiaj zważyłam pieski: Nino 7,1 kg, Nelson 7,6 kg. Jeść lubią bardzo i pomału rozwijają w
sobie typową dla shar pei pasję żarłoczności. Z podawaniem namoczonej karmy skończyliśmy już, szczenięta
wcinają suchą, gryzienie małych granulek sprawia im frajdę. I nie tylko papu smakuje... Nadgryzione są brzegi ich
skrzyni, drzwiczki do szafek, framuga drzwi i ... rura od kaloryfera. Jeszcze jeden miot szczeniąt i trzeba będzie
pomyśleć o kapitalnym remoncie domu.
No i odjechały już dwa.. Pon, lut 22. 2010
Nathalina i NCS odjechały do nowych domów, a za parę dni zabiorą mi ludzie Nelsonka i Nina. Będzie mi dziwnie,
przyzwyczaiłam się do każdego z nich, a one do siebie nawzajem, do naszych psów i do nas. Bella nagłą
nieobecność córek znosi mężnie, ale widać, że ciężko jej oswoić się z tym faktem. Zachęcam ją aby pobyła z
synkami, ale to na nic. Zajrzy do nich tylko na moment i zaraz wraca do mnie popiskując. Rozstania z dziećmi są dla
psiej mamy trudne, mnie też jest jakoś nijako. Napięcie spowodowane zaistniałą sytuacją rozładowuje Monia, dobry
duch tego domu. Nasza najmłodsza jest niezrównana jeśli chodzi o zabawę i potrafi zmotywować do szaleństw i gonitw
całe stadko. Nawet stateczny już Misiek bryka przy niej jak szczeniak, a i Bella się odpręża. Simonka też chętnie
by poszałała z psami, jej niestety już nie wolno. Ciężarna aż do porodu musi się oszczędzać. To już niedaleko,
dzieci Simonki urodzą się za około 10 dni. I znowu jestem w ogromnym napięciu.
Piękny dzień Czw, lut 18. 2010
Oczekiwania Śro, lut 17. 2010
Już czwarty dzień Bella nie odwiedza swoich dzieci.
Nie chce i już. Żadna siła nie jest w stanie zmusić jej do przebywania ze szczeniętami. Zainteresowanie Belli
potomstwem skończyło się w dniu gdy barze zabrakło mleka. Teraz już tylko my troszczymy się o papu dla gromadki.
Simonka jeszcze parę dni temu chętnie przebywała w psim żłobku, dzisiaj ledwo ją namówiłam aby chociaż przez
parę minut dotrzymała maluchom towarzystwa. Nie, Simonka też nie chce przebywać z hałaśliwą dzieciarnią. Na
zdjęciu wyraźnie widać jej zmarszczoną niezadowoleniem mordkę gdy stadko podbiegło aby skosztować jak smakują
jej nogi, jej sutki, a nawet jej ogon. Na krótko udało mi się zwabić do szczeniąt Tequillę, ale ta uciekła od
nich tak szybko (skok przez płotek - Tequi to sportsmenka), że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia, mimo że aparat
miałam w dłoni. Nic to, co się odwlecze to nie uciecze. Jutro w ogrodzie sfotografuję Tequillę i przyjrzymy jej
się dokładniej. Może zobaczymy na zdjęciach coś o czym od dawna marzę, a długo nie chciało mi się spełnić.
Być może tym razem się udało, a jeśli tak, to Simonka będzie miała rodzeństwo. Na razie wstrzymuję oddech i
czekam. Chcecie wiedzieć kiedy ewentualne dzieci Tequilli i Miśka? Ano około 10 marca. Jak dobrze pójdzie.
Już po przeglądzie hodowlanym Wto, lut 16. 2010
Po krótkiej przerwie jestem znowu. Tak sobie tylko do internetu wpadam i zaraz wypadam. Powód wiadomy, szczenięta
większe i doroślejsze, absorbują mnie z dnia na dzień bardziej, brakuje mi czasu aby poza nimi zająć się jeszcze
czymś innym. Za nami już szczepienia i przegląd hodowlany. Oj, podobały się pieski komisji ze związku bardzo.
Achom i ochom końca nie było, zostaliśmy pochwaleni nie tylko słownie, ale i w protokole kontroli miotu. Zarówno
szczepienie, jak i obligatoryne przy przeglądzie tatuowanie, maluchy zniosły dzielnie, nikt nawet nie pisnął ani
przy zastrzyku, ani przy znaczeniu tatuownicą. W przyszłym tygodniu będę się żegnać z gromadką. Ci, co byli u
nas odwiedzić swoje pociechy, zdziwią się jak bardzo urosły i zmężniały, z każdym tygodniem przybywało im po 1
kilogramie, ci co nie byli niech żałują (pozdrowienia dla Pani z Zielonki), bo kolejne
szczenięta od Belli pojawią się u nas nieprędko. A tymczasem pomału przyzwyczajamy grubiejącą Simonkę do skrzyni-porodówki. Jeszcze tylko dwa tygodnie i będą znowu
szczenięta. Zapowiada nam się niezły szczenięcy maraton tej zimy. Wow!
« poprzednia strona
(Strona 2 z 50, łącznie 395 wpisów)
następna strona »


Ostatnie komentarze
sob, 27.02.2010 16:18
oj szkoda, a byłam taka ciekawa jakie moja ulubienica będzie miała maluchy, no ale podobno co się odwlecze to nie [...]
czw, 25.02.2010 17:35
o jejku to strasznie a tak się łudziłam nadzieją ,że jednak
śro, 24.02.2010 15:31
Dziękujemy bardzo i cieszymy się że zdjęcia sie spodobały
wto, 23.02.2010 22:33
Nasze oczy nie mogą się nacieszyć... Oba malce prześliczne i przesłodkie! Cieszymy się widząc taką dobrą komitywę. [...]
wto, 23.02.2010 18:18
Pani Marto! My mamy jedną Nathalinkę (Pee Pee) a broi za całe stadko! Swoją drogą ciekawe po kim taki temperamenci [...]
pon, 22.02.2010 19:44
A już nasza Nathalinka ma się bardzo dobrze, biega jak szalona, poznaje swój nowy dom. Zaczęła już broić, szczeka [...]
czw, 18.02.2010 19:21
Jakie piękne zdjęcie Simonki w śniegu. No ma się talent do fotografowania
czw, 18.02.2010 09:52
No ładnie... Trzy mioty, jeden po drugim... Zaciskamy kciuki za zdrowie Bonomiellek! Teraz już wiemy, jak Pani M [...]
czw, 18.02.2010 00:05
I po hipopotamkach nie ma śladu, teraz to już całkiem duże sharpki. To czekamy na nowe, a te "paskudy" niech idą d [...]
śro, 17.02.2010 11:28
Gratulacje, gratulacje! Maluchy słodkie jak zawsze, a tu za chwilę znów wysyp. Czekamy z niecierpliwością i ściska [...]