Lisek chytrusek Śro, sie 4. 2010
Ostatnio pogoda zmienna jak w kalejdoskopie, więc korzystamy ile się da, z możliwości odwiedzenia lasu. Dni
zdarzają się znośne, więc czasem wyrywamy Mo z
letargu.
Jakoś tak się złożyło, że w deszczu na spacer Mo dostała "liska" w promocji, co to jej za mało szczęścia nie było. Harcowały psiaki aż miło, igliwie latało we wszystkie strony a woda lała się z nieba. Nie tylko z resztą. Miska z wodą była po raz kolejny oazą spokoju, do której każdy czworonóg miał równy dostęp. Mo zawsze szlachetnie dzieli się posiłkiem. Taka ta nasza sunia mądra.
A chytrusek dlatego, bo i wyspacerowany, i wybawiony, i napity, i jakby tego było mało, to na Mo chciał włazić. Chcieć to jednak w przypadku naszej suni stanowczo za mało.
A tak chowamy się świetnie, nic nam nie dolega, a wieczorową porą trenujemy do przyszłych wystaw. Nie jest to łatwe, bo Mo wie swoje i dość szybko się męczy.Robimy często odpoczynki, aby się nie przeforsować I właściwie jedyne co nas trapi, to fakt, że Wiola dostrzegła u Mo, że na jednej łapce ma nieco mniej starte pazury niż na drugiej. Widać będziemy musieli teraz chodzić w odwrotną stronę na osiedlu, aby się wyrównało...
Jakoś tak się złożyło, że w deszczu na spacer Mo dostała "liska" w promocji, co to jej za mało szczęścia nie było. Harcowały psiaki aż miło, igliwie latało we wszystkie strony a woda lała się z nieba. Nie tylko z resztą. Miska z wodą była po raz kolejny oazą spokoju, do której każdy czworonóg miał równy dostęp. Mo zawsze szlachetnie dzieli się posiłkiem. Taka ta nasza sunia mądra.
A chytrusek dlatego, bo i wyspacerowany, i wybawiony, i napity, i jakby tego było mało, to na Mo chciał włazić. Chcieć to jednak w przypadku naszej suni stanowczo za mało.
A tak chowamy się świetnie, nic nam nie dolega, a wieczorową porą trenujemy do przyszłych wystaw. Nie jest to łatwe, bo Mo wie swoje i dość szybko się męczy.Robimy często odpoczynki, aby się nie przeforsować I właściwie jedyne co nas trapi, to fakt, że Wiola dostrzegła u Mo, że na jednej łapce ma nieco mniej starte pazury niż na drugiej. Widać będziemy musieli teraz chodzić w odwrotną stronę na osiedlu, aby się wyrównało...
Zielono nam Śro, sie 4. 2010

Pierwszy plener już za nami. Krótki, bo krótki, ale na świeżym powietrzu całe 10 minut ku ogromnemu zdziwieniu stadka najmłodszych i tych najstarszych. Młode - wiadomo - zdziwiły się wielkim, jasnym i zielonym światem, starsze natomiast wpadły w zachwyt połączony z osłupieniem na widok najmłodszych. Każdy chciał podejść, dotknąć, powąchać, polizać maluszka... Najbardziej podekscytowana szczeniętami była nasza Simonka (oj, z niej to będzie "matka wariatka"!), wreszcie mogła zobaczyć i nawet dotknąć "to", co do tej pory siedziało schowane przed nią i resztą sfory za ścianą.
Jutro znowu wyjdziemy na trochę do ogrodu. Nie ma to jak lato!
Zamieścił Marta
w Szczenięta
4 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
4 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: szczeniaki shar pei
Coraz więcej.. Wto, sie 3. 2010

24-dniowy pieseczek
Już nie tylko widzą i patrzą, ale i przyglądają się. Nie ma wątpliwości, poznają mnie i cieszą się na mój widok. Dzisiaj zademonstrowały mi przyjazne merdanie ogonkami. Po raz pierwszy użyły ogonków celem komunikowania się ze mną. Wyobraźcie sobie to proszę: cztery maleńkie szkraby patrzą na mnie oczkami czarnymi jak węgielki i machają ogonami w zawrotnym tempie, a wszystko po to aby mi przekazać swoje pozytywne emocje i radość z życia. Coś pięknego! Pies machający ogonem zawsze cieszy człowieka, szczenięta wesoło merdające wzruszają!
Coraz więcej jedzą, coraz więcej ważą. Wyrosły im ząbki, na razie wyglądem przypominające delikatne fiszbiny, ale są. A, i jęzorki wybarwiły się u całej czwórki przepisowo na niebiesko.
Coraz głośniej i bardziej zdecydowanie potrafią mnie wołać gdy znikam im z pola widzenia. A głosy w swoich niewielkich jeszcze ciałkach mają potężne! Coraz bardziej są aktywne za dnia, więcej biegają, ładniej bawią się ze sobą i swoimi pluszakami.
Coraz bardziej jestem z nimi zżyta, aż strach pomyśleć o dniu rozstania, który niechybnie nadejdzie.
Zamieścił Marta
w Szczenięta
Brak komentarzy
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Brak komentarzy
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: szczenięta shar-pei
Only Tevez i spółka Nie, sie 1. 2010

ONLY TEVEZ Bonomiella
A od ostatniego mojego sprawozdania w kwestii szczenięta i ich apartament (czytaj: skrzynia made in Bonomiella) parę dni minęło, a tu zmiany. Tymczasowe szczenięce legowisko powiększyło się o segment służący psim dzieciom za bawialnię, jadalnię i ... siusialnię. Tak, tak życie jest piękne ale moczopędne, szczenięta pieluch nie znają, w związku ze wspomnianym wiem dobrze co znaczy ścieranie i sprzątanie...
Zabawy malców są jeszcze niezdarne, polegają na wzajemnym przepychaniu się, jadalnia natomiast powitana została entuzjastycznie i każdy podany w niej posiłek budzi niekłamany aplauz wyrażany gromko na cztery głosy. Rety, jak bardzo małe Tequilaki lubią jeść, tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć, więc parę fotek z dzisiejszej uczty. Posiłek zaczyna się niewinnie, stadko najpierw przypełza, potem kosztuje co dobrego dano, następnie zapamiętuje w jedzeniu się tak bardzo, aż w ruch idą "łokcie". Kto silniejszy ten pierwszy, a kto sprytniejszy tego cała miska. A w misce rozmoczona i rozdrobniona na papkę karma dla szczeniąt. Mniam... mniam...
Tymczasem pogoda znowu piękna i nawet trawa się zazieleniła, ale z wyjściem na powietrze wstrzymamy się przynajmniej tydzień. Niech szczenięta jeszcze trochę podrosną.
Zamieścił Marta
w Szczenięta
6 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
6 Komentarze
Dodaj komentarz Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: czarne szczenięta shar pei, only tevez bonomiella
Jak dziecko 2/53 Sob, lip 31. 2010
Od pierwszych wspólnych chwil, zachwyt goni zachwyt. Natężenie ochów i achów, i ojej, będzie tym większe im
częściej będziesz współdzielić czas z psiną. I tylko wytrawni, między ściskaniem w dołku, motylami w brzuchu i
nieistotnym szumem otoczenia, wyłapią na tym etapie, że "cztery" jest bezdyskusyjnie lepsze od "dwóch".



Ostatnie komentarze