Przyjaciel człowieka 4/53 Sob, sie 14. 2010
Początki bywają niezwykle trudne. Każdą decyzję należy skrupulatnie przemyśleć i przeanalizować. Niemniej
jednak najtrudniej przebrnąć aspekt nieoczekiwanej decentralizacji rozkładu sił i nagłą nierówną ilość
głosów. Z Twojego dotychczasowego większościowego pakietu akcji, pozostał Ci mały kawałek tortu, a aby coś
zrobić, rozpoczynasz pertraktacje zmierzające do ustalenia konsensusu. I tu ciekawostka, nie w celu maksymalizacji
wyniku, ale o coś zgoła niemierzalnego i poniekąd abstrakcyjnego.
To tu, to tam 3/53 Sob, sie 7. 2010
Ten pierwszy raz ma tak olbrzymie znaczenie, że nikt mnie nie przekona, iż mogłoby być inaczej. Ile zachodu, ile
starań, ile trudnych i wiążących decyzji, ten tylko pojmie, kto to osobiście przeżyje. Podejście z rodzaju
łapu-capu jest skrajnie nieodpowiedzialne i bezapelacyjnie nie posiada opcji ALE. Musisz być tego świadoma(y) i
gotowa(y) psychicznie. Bez pośpiechu i z takim zapasem czasu, aby na każdą zachciankę go starczyło.
Lisek chytrusek Śro, sie 4. 2010
Ostatnio pogoda zmienna jak w kalejdoskopie, więc korzystamy ile się da, z możliwości odwiedzenia lasu. Dni
zdarzają się znośne, więc czasem wyrywamy Mo z
letargu.
Jakoś tak się złożyło, że w deszczu na spacer Mo dostała "liska" w promocji, co to jej za mało szczęścia nie było. Harcowały psiaki aż miło, igliwie latało we wszystkie strony a woda lała się z nieba. Nie tylko z resztą. Miska z wodą była po raz kolejny oazą spokoju, do której każdy czworonóg miał równy dostęp. Mo zawsze szlachetnie dzieli się posiłkiem. Taka ta nasza sunia mądra.
A chytrusek dlatego, bo i wyspacerowany, i wybawiony, i napity, i jakby tego było mało, to na Mo chciał włazić. Chcieć to jednak w przypadku naszej suni stanowczo za mało.
A tak chowamy się świetnie, nic nam nie dolega, a wieczorową porą trenujemy do przyszłych wystaw. Nie jest to łatwe, bo Mo wie swoje i dość szybko się męczy.Robimy często odpoczynki, aby się nie przeforsować I właściwie jedyne co nas trapi, to fakt, że Wiola dostrzegła u Mo, że na jednej łapce ma nieco mniej starte pazury niż na drugiej. Widać będziemy musieli teraz chodzić w odwrotną stronę na osiedlu, aby się wyrównało...
Jakoś tak się złożyło, że w deszczu na spacer Mo dostała "liska" w promocji, co to jej za mało szczęścia nie było. Harcowały psiaki aż miło, igliwie latało we wszystkie strony a woda lała się z nieba. Nie tylko z resztą. Miska z wodą była po raz kolejny oazą spokoju, do której każdy czworonóg miał równy dostęp. Mo zawsze szlachetnie dzieli się posiłkiem. Taka ta nasza sunia mądra.
A chytrusek dlatego, bo i wyspacerowany, i wybawiony, i napity, i jakby tego było mało, to na Mo chciał włazić. Chcieć to jednak w przypadku naszej suni stanowczo za mało.
A tak chowamy się świetnie, nic nam nie dolega, a wieczorową porą trenujemy do przyszłych wystaw. Nie jest to łatwe, bo Mo wie swoje i dość szybko się męczy.Robimy często odpoczynki, aby się nie przeforsować I właściwie jedyne co nas trapi, to fakt, że Wiola dostrzegła u Mo, że na jednej łapce ma nieco mniej starte pazury niż na drugiej. Widać będziemy musieli teraz chodzić w odwrotną stronę na osiedlu, aby się wyrównało...
Jak dziecko 2/53 Sob, lip 31. 2010
Od pierwszych wspólnych chwil, zachwyt goni zachwyt. Natężenie ochów i achów, i ojej, będzie tym większe im
częściej będziesz współdzielić czas z psiną. I tylko wytrawni, między ściskaniem w dołku, motylami w brzuchu i
nieistotnym szumem otoczenia, wyłapią na tym etapie, że "cztery" jest bezdyskusyjnie lepsze od "dwóch".
Dyrdymały czas zacząć 1/53 Sob, lip 24. 2010
Nowa kategoria na blogu od tygodni świeci nieprzyzwoitą pustką, choć zuchwale zza kulis chwaliłem, że się
przygotowałem do jej regularnego odwiedzania i zapełniania. Podobnie jak wszyscy zwalam to na upały, które
realizację rozciągnęły niczym gumę do żucia.
Słowem wstępu napomknę, że będzie to subiektywny zbiór krótkich nowel o tym, na co się natknąłem lub o co potknąłem w trakcie pierwszego roku z psiną pod jednym dachem. Zbieżność detali jest bynajmniej niecelowa, a same przytyki nie mają żadnego konkretnego adresata. Zatem żadnych pretensji nie przyjmę, a tantiemów nie wypłacę.
Klamka zapadła.
Słowem wstępu napomknę, że będzie to subiektywny zbiór krótkich nowel o tym, na co się natknąłem lub o co potknąłem w trakcie pierwszego roku z psiną pod jednym dachem. Zbieżność detali jest bynajmniej niecelowa, a same przytyki nie mają żadnego konkretnego adresata. Zatem żadnych pretensji nie przyjmę, a tantiemów nie wypłacę.
Klamka zapadła.



Ostatnie komentarze