Co Nelson lubi najbardziej Sob, cze 19. 2010
Nasz Nelson, niedługo już będzie miał 6 miesięcy. Minął ten czas niezwykle szybko, dla nas i dla psinki pewnie
jeszcze szybciej. Przez ten czas poznaliśmy się wzajemnie bardzo dobrze, ustaliliśmy też co lubimy najbardziej, co
średnio, a czego w ogóle nie akceptujemy. Dziś więc w skrócie lista 3 przyjemności, które Nelson uwielbia i
które muszą się znaleźć w spisie rzeczy do zrobienia każdego dnia. Bez nich dzień można uznać za stracony.
1. Na pierwszym miejscu jest oczywiście spanie, w każdej postaci: od krótkiej, płytkiej drzemki, przez spanie, w którym śni się psiakowi coś (co dokładnie, do dziś nie wiadomo, bo Nelson tajemnicy treści strzeże i nie chce zdradzić. W trakcie tego rodzaju spania, psina mruczy, strzyże uszami i szybko przebiera nogami, jakby gdzieś biegł), aż po głęboki sen, o którym świadczy donośne chrapanie. Miejsce snu ? bez znaczenia, leżanka, płytki, panele, dywanik, kocyk, balkon. Wszędzie jest dobrze, gdzie można się wyciągnąć. Pozycja snu ? też różnorodna: na brzuchu, lub brzuchem do góry, na boku, głowa na łapkach, lub na spiralę: głowa skierowana w prawo, tylne nogi w lewo.
2. Spacery są na drugiej pozycji. Codziennie kilka plus jeden długi, gdzie idziemy do pobliskiego parku, nad rzeczkę Sudół lub inne miejsce, trochę bardziej odludne, ale gdzie za to można biegać bez smyczy i gdzie się chce. Po takiej przechadzce wracamy do domu i zaczynamy czynność opisaną w pozycji pierwszej.
3. Zabawy. W każdej formie i postaci. Jednak najbardziej lubimy zabawę z piłką, polegającą na skomplikowanym rzucaniu, po którym Nelson goni ją i szuka, a potem przynosi i prosi o więcej. Lubimy też podgryzanie wszelkich sznurków, przeciąganie i szaleńcze zapasy oraz zabawy z innymi psiakami. Nelson oczywiście jak każdy niezłomny zawodnik sumo atakuje znienacka, wskakuje na grzbiet przeciwnikowi i siłą czołgu zmusza go do położenia się na grzbiecie i poddania. Z satysfakcją stwierdzam, że nikt nie ma z nim najmniejszych szans. Po zabawie wracamy do domu i oddajemy się czynności z pozycji numer 1.
1. Na pierwszym miejscu jest oczywiście spanie, w każdej postaci: od krótkiej, płytkiej drzemki, przez spanie, w którym śni się psiakowi coś (co dokładnie, do dziś nie wiadomo, bo Nelson tajemnicy treści strzeże i nie chce zdradzić. W trakcie tego rodzaju spania, psina mruczy, strzyże uszami i szybko przebiera nogami, jakby gdzieś biegł), aż po głęboki sen, o którym świadczy donośne chrapanie. Miejsce snu ? bez znaczenia, leżanka, płytki, panele, dywanik, kocyk, balkon. Wszędzie jest dobrze, gdzie można się wyciągnąć. Pozycja snu ? też różnorodna: na brzuchu, lub brzuchem do góry, na boku, głowa na łapkach, lub na spiralę: głowa skierowana w prawo, tylne nogi w lewo.
2. Spacery są na drugiej pozycji. Codziennie kilka plus jeden długi, gdzie idziemy do pobliskiego parku, nad rzeczkę Sudół lub inne miejsce, trochę bardziej odludne, ale gdzie za to można biegać bez smyczy i gdzie się chce. Po takiej przechadzce wracamy do domu i zaczynamy czynność opisaną w pozycji pierwszej.
3. Zabawy. W każdej formie i postaci. Jednak najbardziej lubimy zabawę z piłką, polegającą na skomplikowanym rzucaniu, po którym Nelson goni ją i szuka, a potem przynosi i prosi o więcej. Lubimy też podgryzanie wszelkich sznurków, przeciąganie i szaleńcze zapasy oraz zabawy z innymi psiakami. Nelson oczywiście jak każdy niezłomny zawodnik sumo atakuje znienacka, wskakuje na grzbiet przeciwnikowi i siłą czołgu zmusza go do położenia się na grzbiecie i poddania. Z satysfakcją stwierdzam, że nikt nie ma z nim najmniejszych szans. Po zabawie wracamy do domu i oddajemy się czynności z pozycji numer 1.
Nelson ma już 5 miesięcy! Pią, cze 11. 2010
Po długiej nieobecności na blogu, dziś z przyjemnością zaprezentujemy 5-miesięcznego Nelsonka. Nasz młodzieniec
rośnie jak na drożdżach, waży 22 kg i już podnieść go i wziąć na ręce nie ma jak. Nelson, już nie
szczeniaczek, ale jeszcze nie mężczyzna, zachowuje się adekwatnie do swojego wieku, tzn. już nie w głowie mu
szczeniaczkowe szaleństwa, choć czasem pokusa brykania i wygłupów jest nie do przezwyciężenia. Generalnie psina
dumnie spaceruje osiedlowymi alejkami, głowa wysoko podniesiona, ogon naprężony i wysoko uniesiony. Na każde -och,
jaki piękny piesek- nie reaguje już beztroskim podbieganiem i nastawianiem się do głaskania. Najpierw przyjrzy się
uważnie osobie kierującej przymilne słowa, przemyśli spokojnie sprawę i odchodzi w przeciwnym kierunku. Co innego
Pańciowie, do nich zawsze warto podbiec, podopominać się o pieszczoty, przynieść piłkę i prosić o zabawę. Nie
ma ukrywać, Nelson to wielki pieszczoch! Ale ten kij ma dwa końce: pies zadowolony i szczęśliwy, Pańciowie w
siódmym niebie, bo nic tak nie osładza dnia jak radość psa na widok właścicieli!
Dorastamy Pon, maj 10. 2010
Nelson już ponad 2 miesiące mieszka w Krakowie. Czas płynie szybko, a tu niepostrzeżenie Nelson ze szczeniaczka
przemienia się w młodzieńca. Zęby już prawie wszystkie wymienione, waga po ostatniej wizycie u weterynarza wynosi
prawie 17 kg. Rośnie nam psinka i swoje zdanie ma. Nie zawsze pójdzie tam, gdzie pańciowie chcą, nie do wszystkich
przechodniów podejdzie i da się pogłaskać, a i zaszczekać ostro potrafi. Uwielbia zabawy ze wszystkimi psami na
osiedlu. Nelson już zarejestrowany w Związku Kynologicznym i jak wszystko dobrze pójdzie, to we wrześniu
zaprezentuje się na pierwszej wystawie w Krakowie.


Świątecznie Sob, kwi 3. 2010
Świątecznie i wiosennie życzymy wszystkim miłośnikom shar-pei a zwłaszcza domownikom Bonomielli, Mo z Gdańska,
Toressikowi i Messiemu wraz z Pańciami Wesołych Świąt i udanych spacerów w te wolne dni. My dzisiaj poszliśmy z
Nelsonem do parku na długi spacer, akurat nadarzyła się okazja pierwszy raz powąchać kwiatki. Spacer skończył
się szaleńczym biegiem do domu, szczęśliwy pies śpi doi tej pory.
Plenerowo Pon, mar 29. 2010
Czytamy i oglądamy zdjęcia, jak to Mo i Pampus brykają po wiosennej trawce, więc i my pokażemy dziś jak Nelson
wypadł na pierwszym dłuższym wiosennym spacerze. Z tego względu zamieszczamy więcej fotek, mniej tekstu. Jak tylko
pierwsze wiosenne słońce przygrzało mocniej, założyliśmy Nelsonowi nowe szelki, smycz i ruszyliśmy przed siebie.
Nasz zamysł był taki, żeby dojść do parku nieopodal domu. Na początku nie było łatwo. Nelson zaciekawiony,
zainteresowany każdym szmerem, szumem co chwila zmieniał kierunek trasy. Jest bardzo przyjacielsko nastawiony do
każdej napotkanej osoby i każdego psa, choćby ten z daleka na niego groźnie poszczekiwał. Nelson kocha wszystkich i
wszystko. W końcu dotarliśmy, a tam Nelson spuszczony ze smyczy cieszył się wolnością ? biegał, brykał jak
kózka (całkiem jak Pampus), robił fikołki i wszystko co tylko mógł. Po powrocie do domu oddał się z błogością
rzeczy dla niego najprzyjemniejszej, czyli drzemce (Nelson chrapie nieprzyzwoicie głośno).



Ostatnie komentarze