Doświadczenia z psami ze schronisk dla bezdomnych zwierząt Śro, mar 12. 2008
Osobny rozdział stanowią moje doświadczenia z psami ze schronisk dla bezdomnych zwierząt. Nie będę opisywać tego
przybytku. Jedni znają warunki tam panujące, inni powinni wszystko zobaczyć na własne oczy. Może wtedy niektórzy
wstrzymaliby się z wyrzuceniem na bruk niechcianego psa. Pies, zanim trafi do schroniska, czasami długo wałęsa się
po okolicy. Żyje jak bezdomny żebrak i przyzwyczaja się do pewnego rodzaju swobody. Zdarza się, że potem, zamiast
czuć wdzięczność do nowego właściciela, woli pognać "w siną dal". Mieliśmy takie doświadczenia. Z pewnością
resocjalizacja psa, który zdobył własne, a ukryte przed nami doświadczenia życiowe, jest trudna i musi być
rozłożona w czasie. My tak sobie trochę myślimy, że biorąc bezdomnego psa do siebie, dając mu serce, ciepły kąt
i smakowitą strawę, już zasłużyliśmy na jego przyjaźń. Oczywiście, że tak, ale nie zaraz. Nasz nowy domownik
musi wszystko przemyśleć. Tak, właśnie przemyśleć! A stare przyzwyczajenia i skojarzenia nie łatwo mu zamienić
na nowe.
Gdy byłam jeszcze dzieckiem zapragnęłam psa ze schroniska. Wybrałam się tam z matką i wybrałam opasłą, łaciatą sukę. Mama zauważyła ze zdziwieniem, że wskazałam na najbrzydsze - jej zdaniem - zwierzę wsród wszystkich które obejrzałyśmy. Zaczęłam błagać:
- Mamusiu, weźmy tę suczkę, bo takiej brzyduli chyba nikt inny nie zechce przygarnąć.
Oczywiście wzięłyśmy.
Gdy byłam jeszcze dzieckiem zapragnęłam psa ze schroniska. Wybrałam się tam z matką i wybrałam opasłą, łaciatą sukę. Mama zauważyła ze zdziwieniem, że wskazałam na najbrzydsze - jej zdaniem - zwierzę wsród wszystkich które obejrzałyśmy. Zaczęłam błagać:
- Mamusiu, weźmy tę suczkę, bo takiej brzyduli chyba nikt inny nie zechce przygarnąć.
Oczywiście wzięłyśmy.
Ciąg dalszy "Doświadczenia z psami ze schronisk dla bezdomnych zwierząt" »
Szira - Airedale Terrier Czw, lut 7. 2008
SHIRIN Kin, księżniczka zamieniona we wronę przez złą czarownicę, czyli Sziri lub, jak częściej ją wołaliśmy
- Szira, mieszkała u nas tylko jeden rok. Krótki jej żywot wrył mi się jednak tak w pamięć, że nie mogę
traktować jak epizodu. Szira przyszła do nas, kiedy jeszcze mieliśmy Monę. Mama, zdecydowała się na nią w
niewesołych okolicznościach, w dniu pogrzebu mojej Babci.. Daleka kuzynka, będąca na pogrzebie, opowiedziała, że
zwrócono jej sprzedaną ongiś suczkę airedale teriera, Szirin. Zapytała czy moja Matka nie zechciałaby zająć się
tą roczną panienką.. Airedale są piękne i znane ze swej inteligencji, a Mama wtedy chyba odczuwała wzmorzoną
potrzebę kochania, może jeszcze jednego stworzenia. Propozycję kuzynki przyjęła i po paru dniach wybrała się
pociągiem po Szirę na drugi koniec Polski. Szira okazała się miłą suczką, chętnie bawiła się z Moną. Dużo
chodziła na spacery, często bywała zabierana w podróże.
Kiedyś wybrałyśmy się z obydwiema sukami do leśniczego, który nabył od Mamy sznaucerkę Igę, córkę Mony. Miło jest przecież zobaczyć, na co wyrosło szczenię z własnej hodowli. Wkrótce pożegnałyśmy miłych gospodarzy i puściłyśmy się w dalszą drogę w myśl zasady, że gość i ryba po dwóch dniach śmierdzą. Jak sobie tak szłyśmy drogą koło gęstego, podmokłego lasu, Szira nagle nam się zapodziała i długo nie mogłyśmy się jej dowołać. W końcu wychynęła z zarośli cała mokra i tak zmęczona, że nóżki się pod nią trzęsły. Pomyślałam, że będzie się nas bardziej trzymać po tej eskapadzie. Ale nie, gdy tylko ochłonęła, znów zbyt daleko odbiegała. A jak lubiła się kąpać w rzekach i strumieniach, to aż do przesady. Nie ominęła najzimniejszego górskiego strumienia. Jeśli był zbyt płytki do zanurzenia się, to się w nim kładła i rozkosznie rozchlapywała wodę. Niestety, woda ją zgubiła, ale o tym potem.
Kiedyś wybrałyśmy się z obydwiema sukami do leśniczego, który nabył od Mamy sznaucerkę Igę, córkę Mony. Miło jest przecież zobaczyć, na co wyrosło szczenię z własnej hodowli. Wkrótce pożegnałyśmy miłych gospodarzy i puściłyśmy się w dalszą drogę w myśl zasady, że gość i ryba po dwóch dniach śmierdzą. Jak sobie tak szłyśmy drogą koło gęstego, podmokłego lasu, Szira nagle nam się zapodziała i długo nie mogłyśmy się jej dowołać. W końcu wychynęła z zarośli cała mokra i tak zmęczona, że nóżki się pod nią trzęsły. Pomyślałam, że będzie się nas bardziej trzymać po tej eskapadzie. Ale nie, gdy tylko ochłonęła, znów zbyt daleko odbiegała. A jak lubiła się kąpać w rzekach i strumieniach, to aż do przesady. Nie ominęła najzimniejszego górskiego strumienia. Jeśli był zbyt płytki do zanurzenia się, to się w nim kładła i rozkosznie rozchlapywała wodę. Niestety, woda ją zgubiła, ale o tym potem.
« poprzednia strona
(Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów)
następna strona »


Ostatnie komentarze
sob, 27.02.2010 16:18
oj szkoda, a byłam taka ciekawa jakie moja ulubienica będzie miała maluchy, no ale podobno co się odwlecze to nie [...]
czw, 25.02.2010 17:35
o jejku to strasznie a tak się łudziłam nadzieją ,że jednak
śro, 24.02.2010 15:31
Dziękujemy bardzo i cieszymy się że zdjęcia sie spodobały
wto, 23.02.2010 22:33
Nasze oczy nie mogą się nacieszyć... Oba malce prześliczne i przesłodkie! Cieszymy się widząc taką dobrą komitywę. [...]
wto, 23.02.2010 18:18
Pani Marto! My mamy jedną Nathalinkę (Pee Pee) a broi za całe stadko! Swoją drogą ciekawe po kim taki temperamenci [...]
pon, 22.02.2010 19:44
A już nasza Nathalinka ma się bardzo dobrze, biega jak szalona, poznaje swój nowy dom. Zaczęła już broić, szczeka [...]
czw, 18.02.2010 19:21
Jakie piękne zdjęcie Simonki w śniegu. No ma się talent do fotografowania
czw, 18.02.2010 09:52
No ładnie... Trzy mioty, jeden po drugim... Zaciskamy kciuki za zdrowie Bonomiellek! Teraz już wiemy, jak Pani M [...]
czw, 18.02.2010 00:05
I po hipopotamkach nie ma śladu, teraz to już całkiem duże sharpki. To czekamy na nowe, a te "paskudy" niech idą d [...]
śro, 17.02.2010 11:28
Gratulacje, gratulacje! Maluchy słodkie jak zawsze, a tu za chwilę znów wysyp. Czekamy z niecierpliwością i ściska [...]