Ostatni tydzień ze szczeniętami Wto, lut 23. 2010
W nadchodzącą sobotę spakuje walizkę Nelson, a w niedzielę
Nino. I tak to na razie zostanę bez szczeniąt. Póki co w domu są dwa, ale ruch potrafią zrobić taki, jakby było
ich całe stado. Dzisiaj zważyłam pieski: Nino 7,1 kg, Nelson 7,6 kg. Jeść lubią bardzo i pomału rozwijają w
sobie typową dla shar pei pasję żarłoczności. Z podawaniem namoczonej karmy skończyliśmy już, szczenięta
wcinają suchą, gryzienie małych granulek sprawia im frajdę. I nie tylko papu smakuje... Nadgryzione są brzegi ich
skrzyni, drzwiczki do szafek, framuga drzwi i ... rura od kaloryfera. Jeszcze jeden miot szczeniąt i trzeba będzie
pomyśleć o kapitalnym remoncie domu.
O szczeniętach Belli cd.. Wto, lut 9. 2010
Szósty tydzień ze szczeniętami. Za nami już dwa
odrobaczenia, przed nami szczepienia i niebawem przegląd hodowlany. Szczenięta grzeczne, ale absorbujące. Ciągle
mają jakieś życzenia i żądania, a nie spełnienie ich manifestują głośnym wołaniem na cztery głosy.
Najczęściej żądają mojej osoby. Myliłby się ten, kto myślałby, że pieski w tym wieku potrafią rozkosznie
bawić się i przytulać. Nie, nie, im w głównej mierze chodzi o to aby skosztować jak smakują moje dłonie, jak
głęboko uda się wbić ostre już jak szpileczki ząbki w moje łydki i jaką wytrzymałość ma moje ubranie.
Największą radość sprawiam szczeniętom gdy usiądę przy nich na podłodze, wtedy udaje im się dopaść mojej
twarzy, pociągnąć mnie za włosy, a wszystko to dzieje się szybko przy wzajemnym przepychaniu i odpychaniu się.
Każdy malec chce być pierwszy, każdy chce mieć mnie tylko dla
siebie. Pół godziny zabawy w szarpanie mnie i szczenięta zasypiają, ja natomiast czuję się tak, jakbym była do
kapitalnego remontu. Bella wytrzymuje ze swoimi dziećmi nie dłużej niż 5 minut, Simonka 15. Naczelny nie wytrzymuje
wcale, ale sprząta po nich bladym świtem gdy ja jeszcze sennie przewracam się z boku na bok. W dzień i wieczorami
karmienie oraz sprzątanie po szczeniętach to moja działka. Ładnie jedzą pieski eukanubę dla szczeniąt i wspaniale
po niej przyrastają. Nie ma jednak róży bez kolców... Kupy po eukanubie zapach mają straszliwy.....
Wpis o szczeniętach MUSI być ilustrowany zdjęciami, czytający chcą zobaczyć, a ja chcę się pochwalić. Fotografowanie szczeniąt jest zawsze ogromną akcją, a efekt przeważnie mało zadowalający. Wiadomo, cel ruchomy. Parę lat temu pisałam na forum jak fotografuję szczenięta. Od tego czasu praktycznie zmieniło się niewiele. Moje zmagania z aparatem i szczeniętami w dalszym ciągu wyglądają tak:
1. Szukam odpowiedniego tła do zrobienia zdjęcia
2. Montuję aparat na statywie i przygotowuję się do fotografowania
3. Szukam upatrzonego szczenięcia, znajduję go i wyciągam mu skarpetkę z pyska
4. Sadowię szczenię przed wybranym tłem i idę do aparatu
5. Wracam od aparatu na czworakach szukając szczenięcia pod meblami
6. Ustawiam się znowu przy aparacie i wabię szczenię smakołykiem
7. Zostawiam aparat i szczenię i idę poszukać chusteczki aby zetrzeć odcisk psiego nosa z moich okularów.
8. Wyciągam z pyska szczenięcia futerał od aparatu
9. Zamykam pozostałe szczenięta w innym pomieszczeniu i próbuję nie reagować na rozpaczliwe piski i drapanie do drzwi
10. Podnoszę z podłogi rozrzucone gazety i sprzątam rozdeptaną kupę...
11. Próbuję wzbudzić zainteresowanie szczenięcia piszcząc przed nim gumową zabawką
12. Zdejmuję aparat ze statywu i próbuję wykonać nim zdjęcia z "ręki" szczenięciu siedzącemu pod kanapą
13. Wykonuję zawczasu akrobatyczny skok, chwytam szczenię za kark i mówię: "nie! teraz nie siusiaj"
14. Wołam mojego męża i proszę o pomoc przy sprzątaniu
15. Siadam wygodnie w fotelu z mocnym postanowieniem, że od jutra będę uczyć szczenięta robienia "siad".
Do następnego razu!
Wpis o szczeniętach MUSI być ilustrowany zdjęciami, czytający chcą zobaczyć, a ja chcę się pochwalić. Fotografowanie szczeniąt jest zawsze ogromną akcją, a efekt przeważnie mało zadowalający. Wiadomo, cel ruchomy. Parę lat temu pisałam na forum jak fotografuję szczenięta. Od tego czasu praktycznie zmieniło się niewiele. Moje zmagania z aparatem i szczeniętami w dalszym ciągu wyglądają tak:
1. Szukam odpowiedniego tła do zrobienia zdjęcia
2. Montuję aparat na statywie i przygotowuję się do fotografowania
3. Szukam upatrzonego szczenięcia, znajduję go i wyciągam mu skarpetkę z pyska
4. Sadowię szczenię przed wybranym tłem i idę do aparatu
5. Wracam od aparatu na czworakach szukając szczenięcia pod meblami
6. Ustawiam się znowu przy aparacie i wabię szczenię smakołykiem
7. Zostawiam aparat i szczenię i idę poszukać chusteczki aby zetrzeć odcisk psiego nosa z moich okularów.
8. Wyciągam z pyska szczenięcia futerał od aparatu
9. Zamykam pozostałe szczenięta w innym pomieszczeniu i próbuję nie reagować na rozpaczliwe piski i drapanie do drzwi
10. Podnoszę z podłogi rozrzucone gazety i sprzątam rozdeptaną kupę...
11. Próbuję wzbudzić zainteresowanie szczenięcia piszcząc przed nim gumową zabawką
12. Zdejmuję aparat ze statywu i próbuję wykonać nim zdjęcia z "ręki" szczenięciu siedzącemu pod kanapą
13. Wykonuję zawczasu akrobatyczny skok, chwytam szczenię za kark i mówię: "nie! teraz nie siusiaj"
14. Wołam mojego męża i proszę o pomoc przy sprzątaniu
15. Siadam wygodnie w fotelu z mocnym postanowieniem, że od jutra będę uczyć szczenięta robienia "siad".
Do następnego razu!
Czas na spanie Sob, sty 30. 2010
Zamieścił Marta
w Szczenięta Komentarze: (8)
Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: sen, szczenięta shar-pei
Od posiłku do posiłku Wto, sty 26. 2010
Zdjęć szczeniąt chyba nigdy nie za wiele, zamieszczam więc
kilka z dzisiejszej sesji. I znowu maluchy urosły, ale nic dziwnego skoro apetyt mają wyśmienity. Cztery razy w
ciągu dnia i raz w nocy obciągają z mleka Bellę, cztery razy dziennie delektują się podanym na półmisku royalem.
Ilość spożywanego papu jest wprost proporcjonalna do wydalanego produktu przemiany materii, a że pieski z dnia na
dzień jedzą więcej to i sprzątania po nich sporo. Mama Bella tą mało apetyczną czynnością już się nie
trudzi, ale karmi swoje dzieci chętnie, a gdy te już je nasycone, ucieka od gromadki i wraca dopiero na kolejne
karmienie. A szczenięta są tak pochłonięte zabawą ze sobą nawzajem, że chyba nawet nie zauważają jej
nieobecności. Akcja i zabawa nie trwają długo, po kwadransie utrudzone, najedzone towarzystwo jak na komendę
pokłada się i zapada w głęboki sen. Do następnego posiłku.
Zamieścił Marta
w Szczenięta Komentarze: (3)
Ślady: (0)
Tagi dla tego wpisu: szczenięta shar pei, zdjęcia
Eksperymenty z naczyniami Pią, sty 22. 2010
Żółte miseczki, z których jadały u nas
kolejne pokolenia shar pei, tym razem zawiodły na całej linii. Obecne szczenięta jedząc z nich nie tylko nie były w
stanie wybrać jedzenia z dna (jakoś im się zlepiało), ale i oblepiały sobie papką głowy z oczami włącznie. Nie,
tak być nie może! Wyasygnowałam więc zamiennik misek w postaci sporego, fajansowego półmiska i metodą
eksperymentu podałam na nim papu moim głodomorkom. Szczenięta powitały nowe naczynie z entuzjazmem i zapałem godnym
stada wygłodniałych prosiąt, a i konsumpcję potraktowały podobnie jak owe, czyniąc ze swojego baru i jego
otoczenia istny chlewik! Sprzątać po każdym ich posiłku i tak muszę, jest mi więc obojętne, z jakiego naczynia jedzenie
rozsypywane i roznoszone jest poza nie. Półmisek ma jednak tę przewagę nad małymi miseczkami, że przy spożywaniu
z niego, głowy delektujących się karmą pozostają czyste. Ach, jak miło! A i maluchom podoba się wielkie naczynie,
do którego można wejść wszystkimi czterema łapami. Z wodą pitną szczenięta też już się organoleptycznie
zapoznały. Na razie chłeptanie w fazie nauczania, ale idzie im coraz sprawniej. Zdolne są wszystkie, nie ma co!
Royal Canin wcinany z apetytem Czw, sty 21. 2010
Przełom w żywieniu -
dzisiaj po raz pierwszy maluchy zakosztowały karmę dla szczeniąt w postaci rozmoczonych prawie na breję granulek o
nazwie Starter, firmy Royal Canin. Do pierwszego karmienia gotowym produktem zabierałam się mozolnie: najpierw
namoczenie, potem rozdrobnienie, następnie podanie pieskom na dłoni aby zachęcić. Zachęta okazała się zbędna,
towarzystwo psich niemowlaków rzuciło się na nowe papu żarłocznie jak na największy przysmak świata. Z
niedowierzaniem nałożyłam burą papkę do miseczek, a już po chwili Malce ją pochłaniały. Chaos towarzyszący
jedzeniu był ogromny, przepychanie się, włażenie do misek, wyścig kto pierwszy.. W efekcie końcowym połowa
przysmaku wylądowała w brzuszkach, a drugą połową szczenięta udekorowały swoje otoczenie i siebie nawzajem. To co
było rozrzucone na podłodze, zostało dziarsko rozdeptane łapkami, to co przklejone na głowach, skrzętnie wylizane
przez Bellę. Podłogę musiałam sprzątnąć sama. A właśnie podłoga. Z dniem pierwszego dokarmiania zdjęta
została deska odgradzająca wyjście szczeniąt ze skrzyni, a tym samym powiększyła im się przestrzeń życiowa.
Ustawiłam też miseczkę z wodą, ale na razie jeszcze żaden z malców nie potrafi z niej korzystać. Może jutro...
Hipcie, cd. Śro, sty 20. 2010

Macierzyństwo
Kwartet Belli żarłoczny i ciągle nienasycony, jutro więc zaczynamy dokarmianie maluchów prawdziwą karmą dla szczeniąt. Będą nowe doznania i nowe wrażenia. Liczę, że gromadce spodoba się urozmaicenie menu, a i Bellę pomału trzeba zacząć odciążać. Szczeniąt jest co prawda tylko cztery, ale duże są bardzo. Może dlatego, że ich nie za wiele, a jedzą tak jakby było ich dwa razy więcej, a może dlatego, że po prostu są takie potężne. Bardzo, ale to bardzo mi się podobają, kolejny miot z którego jestem nieskromnie dumna!
Hipopotamy Nie, sty 17. 2010
Hipopotamy - jak to w komentarzu do poprzedniego wpisu o szczeniętach napisała Kaśka. I ma rację, tłusta i
wypasiona jest cała czwórka. Dzisiaj grubasy potraktowane zostały pyrantelem w celu unicestwienia ewentualnych
robali. Obyło się bez sensacji, brzuszki nie rozbolały, a żółta trucizna na pasożyty w postaci zawiesiny
smakowała Malcom niemal tak samo jak jak codzienne menu, czyli jak mleko. Następne odrobaczanie za dwa tygodnie.
Zdjęcia z dzisiejszego dnia oczywiście są, a jakże! Coraz trudniej zrobić sensowne portrety szczeniętom, im są starsze tym bardziej ruchliwe. Efekt moich zmagań z aparatem poniżej. I tak to na pierwszym zdjęciu dwa ładne tyły niechcących się odwrócić Nelsona i N-Classic. Obok niesfornego duetu z prawej widoczna Nathalina. Drugie zdjęcie pokazuje Nelsona wciskającego się w rodzeństwo, na trzecim też Nelson, ale w tle. Pierwszoplanowo uchwycona została Nathalina. Czwarta fotka to trzy śpiące hipopotamy i patrzący na nie zakłopotany sytuacją Nino.
Do następnego razu i miłego patrzenia na hipopotamki!
Zdjęcia z dzisiejszego dnia oczywiście są, a jakże! Coraz trudniej zrobić sensowne portrety szczeniętom, im są starsze tym bardziej ruchliwe. Efekt moich zmagań z aparatem poniżej. I tak to na pierwszym zdjęciu dwa ładne tyły niechcących się odwrócić Nelsona i N-Classic. Obok niesfornego duetu z prawej widoczna Nathalina. Drugie zdjęcie pokazuje Nelsona wciskającego się w rodzeństwo, na trzecim też Nelson, ale w tle. Pierwszoplanowo uchwycona została Nathalina. Czwarta fotka to trzy śpiące hipopotamy i patrzący na nie zakłopotany sytuacją Nino.
Do następnego razu i miłego patrzenia na hipopotamki!
« poprzednia strona
(Strona 1 z 12, łącznie 91 wpisów)
następna strona »


Ostatnie komentarze
sob, 27.02.2010 16:18
oj szkoda, a byłam taka ciekawa jakie moja ulubienica będzie miała maluchy, no ale podobno co się odwlecze to nie [...]
czw, 25.02.2010 17:35
o jejku to strasznie a tak się łudziłam nadzieją ,że jednak
śro, 24.02.2010 15:31
Dziękujemy bardzo i cieszymy się że zdjęcia sie spodobały
wto, 23.02.2010 22:33
Nasze oczy nie mogą się nacieszyć... Oba malce prześliczne i przesłodkie! Cieszymy się widząc taką dobrą komitywę. [...]
wto, 23.02.2010 18:18
Pani Marto! My mamy jedną Nathalinkę (Pee Pee) a broi za całe stadko! Swoją drogą ciekawe po kim taki temperamenci [...]
pon, 22.02.2010 19:44
A już nasza Nathalinka ma się bardzo dobrze, biega jak szalona, poznaje swój nowy dom. Zaczęła już broić, szczeka [...]
czw, 18.02.2010 19:21
Jakie piękne zdjęcie Simonki w śniegu. No ma się talent do fotografowania
czw, 18.02.2010 09:52
No ładnie... Trzy mioty, jeden po drugim... Zaciskamy kciuki za zdrowie Bonomiellek! Teraz już wiemy, jak Pani M [...]
czw, 18.02.2010 00:05
I po hipopotamkach nie ma śladu, teraz to już całkiem duże sharpki. To czekamy na nowe, a te "paskudy" niech idą d [...]
śro, 17.02.2010 11:28
Gratulacje, gratulacje! Maluchy słodkie jak zawsze, a tu za chwilę znów wysyp. Czekamy z niecierpliwością i ściska [...]