Wpisy otagowane jako Xoll
Xoll u nas w odwiedzinach Sob, paź 4. 2008
Odwiedził nas Adam z Xollem. Któż to Xoll? Ano miotowy brat mojej Belli i starszy brat
Simonki. Jak widać na zdjęciach chłop z Xolika na schwał, ciężki jak tata Misiek i równie urodziwy. Do zabawy
Xolla z moją gromadką nie doszło bo dorosłe suki teraz cieczkują, a Misiek z pewnością zapomniał, że ten
masywny pies, tak bardzo do niego podobny to synek i spotkanie dwóch dorosłych facetów mogłoby zakończyć się
sprzeczką pomiędzy panami. Z Xollem zapoznała się tylko Simonka. Gdy wypuściłam ją do ogrodu to na widok obcego,
czerwonego olbrzyma Simonce ze strachu opadł ogon, a Xoll mimo, że co najmniej dwa razy większy niż ona też minę
miał nietęgą. Parę minut niepewności i psy radośnie bawiły się ze sobą. Xoll tak się rozochocił, że
próbował nierozumiejącą o co mu chodzi Simonkę pokryć. Ach ci faceci!
A dzień dzisiaj słoneczny i ciepły więc wybraliśmy się z psami na grzyby i przynieśliśmy do domu całkiem sporo podgrzybków i maślaków. Zbieranie grzybów w towarzystwie psów łatwym zajęciem nie jest, bo ręce zajęte trzymaniem zwierzów na smyczach, a one ciągną we wszystkie strony podniecone leśnymi zapachami. Las mocno zryty przez dziki, Misiek każde rozkopane przez nie miejsce dokładnie obwąchiwał, kręcił się niespokojnie na swojej wyciąganej kilkumetrowej lince, biegał to do przodu, to zabiegał mnie z tyłu plącząc linkę o krzaki. W pewnym momencie usłyszałam za sobą chrumkanie i trzask gałęzi. Pomyślałam, że dzik lub nawet wiele gdzieś tuż za moimi plecami i zmartwiałam. Za moment z zarośli wychynął Misiek. Mój własny pies mnie przestraszył! Tylko shar pei potrafi wydawać odgłosy chrumkającego zwierza!
A dzień dzisiaj słoneczny i ciepły więc wybraliśmy się z psami na grzyby i przynieśliśmy do domu całkiem sporo podgrzybków i maślaków. Zbieranie grzybów w towarzystwie psów łatwym zajęciem nie jest, bo ręce zajęte trzymaniem zwierzów na smyczach, a one ciągną we wszystkie strony podniecone leśnymi zapachami. Las mocno zryty przez dziki, Misiek każde rozkopane przez nie miejsce dokładnie obwąchiwał, kręcił się niespokojnie na swojej wyciąganej kilkumetrowej lince, biegał to do przodu, to zabiegał mnie z tyłu plącząc linkę o krzaki. W pewnym momencie usłyszałam za sobą chrumkanie i trzask gałęzi. Pomyślałam, że dzik lub nawet wiele gdzieś tuż za moimi plecami i zmartwiałam. Za moment z zarośli wychynął Misiek. Mój własny pies mnie przestraszył! Tylko shar pei potrafi wydawać odgłosy chrumkającego zwierza!
« poprzednia strona
(Strona 1 z 1, łącznie 1 wpisów)
następna strona »
1



Ostatnie komentarze