Dzisiaj od rana telefony z zapytaniami o szczenięta. Większość zapytań w stylu obcesowym:
- Macie szczeniaki i po ile?
Krótko sformułowane pytanie rozkładające mnie na łopatki. Na "macie" reaguję alergicznie, na "po ile" nie mniej.
Niektórzy pytają w jakim kolorze są moje shar-pei, kiedy urodzą się szczenięta, ile kosztuje pies bez rodowodu.
Zastanawiam się po co te wszystkie informacje na moich stronach internetowych skoro prawie nikt ich nie czyta. Klik na
kontakt, telefon do mnie i rozmowa o niczym. Zaczynam poważnie myśleć o standardowym tekście dla automatycznej
sekretarki.
Są też tacy, ktorzy próbują wykorzystać teksty i zdjęcia z moich stron do własnych. Przeważnie wpadam na to
sama, czasami pomagają mi przyjaciele. Wczoraj pomogła mi
Weronika (twarz na życzenie zasłonięta), umieszczając na
swojej stronie komentarz z linkiem do
bloga, ktory zawierał teksty
skopiowane ode mnie. Dziękuję Weroniko! To dzięki Tobie blog piracki już zamknięty.
Ostatnie komentarze