Wczoraj
Misiek miał usuwaną brodawkę z
przedniej łapy. Zabieg był przeprowadzony pod narkozą, przy okazji zostały skrócone miśkowe pazury. Obawiałam
się tej narkozy, shar-pei raczej źle ją znoszą. Gdyby nie pazury, to chyba nalegałabym aby operacja odbyła się
przy znieczuleniu miejscowym, chociaż nasz weterynarz niechętnie robi jakiekolwiek zabiegi na przytomnym psie.
Trochę go rozumiem, ale znam Miśka i wiem, że leżałby spokojnie. Misia cechuje spora doza zaufania do nas. Kiedyś
gdy ropiały mu oczy zaatakowane bakterią morakselli i żaden z antybiotyków nie skutkował, musiałam mu wstrzykiwać
lek dospojówkowo. Ja się bałam, pies się bał, ale daliśmy sobie radę i oczy zostały serią zastrzyków wprost w
spojówkę wyleczone. Zastrzyki wszelkiego rodzaju moj psiur znosi dzielnie, natomiast widok cążków do obcinania
pazurów przyprawia go o panikę. Nie ma mowy aby dobrowolnie poddał się temu kosmetycznemu zabiegowi.
Ciąg dalszy "Zabieg pod narkozą" »
Ostatnie komentarze