Dziecko w kąpieli,
Krowa się cieli,
Chleb pic,
Do miasta cicz!
No i tak jest... stadko shar pei, w tym Bella z cieczką, no i
bullmastiffka Maxie też. Zwykle Misiek służy jako najlepszy wskaźnik optymalnych dni i zwykle się sprawdza. Bywało
co prawda i tak, że przyjezdna suka nie przypadła naszemu Indykatorowi do gustu, były fochy i obraza, że on
wszystko, ale z tą panną to nie i za nic. Postanowiliśmy nie czekać co to też Misiek rzeknie w sprawie Maxie i
poddaliśmy ją dzisiaj badaniu krwi na poziom progesteronu. Było kłucie, aż cztery razy, w końcu FACHOWCOWI z
dyplomem udało się znaleźć żyłę, a przy tym i poranić psa. A potem było tamponowanie krwawiącej psiej nogi -
lek.wet - beztrosko rozrzucała tamponiki z waty po brudnej podłodze, zbierała następnie owe i przykładała do
jeszcze otwartch ran. Nie życzę nikomu przeżywania tak wampirycznych scen.
Będzie w blogu więcej o Maxie, mam nadzieję, że nie odstraszę nią wielbicieli shar pei. A na początek, aby
wszyscy dobrze się przypatrzyli i zapamiętali, dzisiejsze zdjęcie słodkiej bullmastiffki na jej kanapie.
Ostatnie komentarze