Ostatnimi dniami humor tak nam dopisywał, że postanowiliśmy nie czekać na nadchodzący roczek i spłatać psikusa
Morcheebie. Kochamy ją tak bardzo, że nie mogliśmy się powstrzymać.
Początkowo Mo dopadła gnata
zwyczajowo. Skupiła na nim całą swoją uwagę i dopiero po godzinie zrobiła sobie przerwę. To pierwsza "kość",
która daje zajęcie i pozwala efektywnie ścierać zęby, dłużej niż przez jedno posiedzenie. Po czterech dniach
ślady zainteresowania i umiejętności naszej psinki są już dobrze widoczne, ale generalnie wciąż przyciąga i
intryguje jak nowa. Bądź, co bądź
smakuje jej ;-P.
Za to w przerwach
udajemy się na spacery
do lasu. Deszcz nam w tym absolutnie nie przeszkadza i co ciekawe, nie można zapominać o wodzie do picia!
PS Nie mamy pojęcia o czym Mania rozmawiała z Mo w trakcie spotakania, ale od powrotu z majówki Mo śpi wyłącznie w
swoim posłanku, ignorując sofę po całości. Szkopół w tym, że o ile poprzednio Mo rozpychała się beztrosko,
sprawiając u swoich Pańciów ciągłe niedospanie, o tyle teraz trudno nam w ogóle zasnąć. Niespodziewanie więc
trafiliśmy z deszczu pod rynnę.
Ostatnie komentarze