Znajomy Naczelnego przywiózł mu dzisiaj spawarkę. Wiedziałam, że dzień ten kiedyś nastąpi, nie przypuszczałam
jednak, że akurat teraz, gdy planowałam sobie kupno nowego monitora. Nie pozostało mi nic innego niż dzielić wraz z
Piotrem radość z nowej zabawki.
- I co powiesz? - zapytał z uszczęsliwioną twarzą.
- Ładna. - odpowiedziałam bez namysłu. W duchu zaczęłam obliczać ile to już tych -arek posiada mój mąż:
tokarka, suwmiarka, betoniarka, wiertarka... Wszystko to bardzo potrzebne, tyle że nieczęsto używane, bo do kompletu
zawsze brakuje jakiejś innej -arki. Pozostaje mieć mi nadzieję, że na pomysł kupna koparki to Piotr nie wpadnie.
Zabrałam się za przygotowywanie jadła, podczas gdy panowie bawili się tym cudem techniki.
Przy obiedzie gość zatrzymał wzrok na starych, zdobiących ścianę dyplomach z wystaw psów, zdobytych przez mojego
pradziadka.
- Jaką wartość mają te papiery - zapytał.
- Pamiątkową - odpowiedziałam, po czym pomyślałm smętnie o spawarce i o tym ile kosztowała.
Gość nie zniechęcił się moją lakoniczną odpowiedzią, ciągnął rozpoczęty przez siebie temat i zapytał, czy
za zwycięstwa psów otrzymuje się pieniądze? Powiedziałam, że nie, najwyżej medale i puchary. Replika była dla
mnie zaskakująca:
- No, to po co jeździcie na wystawy?
Nie trafiły mu do przekonania żadne argumenty: sportowe, ambicjonalne i względy rekreacyjne oraz towarzyskie.
Ciąg dalszy "Nowy nabytek" »
Ostatnie komentarze