Kto chce mieć wymierne i stałe dochody z hodowli psów, ten zakłada masowy kennel. Chciałoby się tu krzyknąć,
choć jest to głos wołający na puszczy, że pod względem kynologicznym masowa hodowla jest drogą do nikąd! Czy w
każdym przypadku? A jak tworzono i tworzy się nadal nowe rasy psów? Raczej nie w drobnych hodowlach domowych, chyba
że hodowcy zrzeszyliby się we wspólnym działaniu i wszyscy zgodnie i uczciwie realizowali od początku do końca
pewien program. Taka droga wydaje mi się mało obiecująca, chyba że mamy na myśli doskonalenie cech w obrębie
jakiejś rasy. Tworzenie natomiast nowych jakości niestety nie jest na siły domowych hodowli. Do uzyskania znaczących
zmian i utrwalenia ich z pokolenia na pokolenie potrzebny jest duży materiał genetyczny, czyli suma genów wielu
osobników. Dalej, powtarzane krzyżówki na podstawie uzyskanych empirycznie wyników, czyli metodą prób i błędów,
nie obejdą się bez selekcji i bezwzględnej eliminacji wielu osobników. Zachowuje się do dalszych krzyżówek tylko
wybrane psy. I tak dalej, i tak dalej. Nic więc dziwnego, że proces selekcyjno-eliminacyjny stanowi tajemnicę
hodowlaną. Uzyskanie jakiejś odmiany nowej rasy nie pozwala jeszcze hodowcom spocząć na laurach. Jeszcze trzeba
przebrnąć przez liczne trudności i zastrzeżenia areopagu kynologicznego, zanim się uzyska zgodę na założenie
księgi wstępnej. Potem dopiero po odchowaniu trzech pokoleń o ustalonych cechach dla nowej rasy, psy zasłużą na
pełnoprawne rodowody i rejestrację w FCI.
Ciąg dalszy "Dokąd idziesz kynologio?" »
Ostatnie komentarze