Od jakiegoś czasu korciło mnie aby pokazać w blogu krotki film, lecz nie z obcego serwisu jak na przykład YouTube,
lecz bezpośrednio z mojego serwera. Filmiki mają to do siebie, że mimo iż krótkie to w megabajtach olbrzymie i
zanim widz by się na ruszający obraz doczekał to pewnie by zasnął. Metodą jest konwersja, bo chyba tak się akcja
odchudzania filmu nazywa. Nadesłany mi przez Natalię plik skonwertowałam do formatu wmv i chyba da się szalejącego
Doveyka bez zbyt długiego oczekiwania, aż całość się załaduje, obejrzeć. Jeśli nie będzie skarg, że film
odtwarza się za wolno to pokuszę się o sfilmowanie mojej psiarni i umieszczę w blogu. Na razie Dovey, sympatyczny
niesamowicie. Popatrzcie...
Ciąg dalszy "Film z Doveyem" »
Ostatnie komentarze