Dzisiaj co nieco o życiu erotycznym naszego Miśka,
który mimo swoich prawie ośmiu lat w tej materii spisuje się dzielnie, czego namacalnym dowodem są jego dzieci. A
będzie tych dzieci niebawem całkiem sporo, bo lada dzień urodzą się w Węglińcu po skojarzeniu z Zuzą Volarius
jest (już baaardzo gruba!), a za dwa miesiące po Penny Barnett`s Brood i jak dobrze pójdzie to zaraz potem, po naszej
Tequilli.
Zuza ze swoimi Pańciami odwiedziła Miśka
ostatniego stycznia tego roku. Suczka wcale a wcale nie była zachwycona omówionym zamążpójściem, jako środek
zapobiegający kontuzji musiał zostać użyty kaganiec, Misiek natomiast bez zbytnich ceregieli wziął i pokrył.
Chwała mu za to, będą małe Misiaki.
Dzisiaj w odwiedzinach Penny. Psina bardzo przychylna Miśkowi, zachęcająca go na wszelkie możliwe psie sposoby, a on
nie chciał. Nie chciał tak bardzo, że nawet brzydko powarkiwał na wskakującą na niego suczkę. Ale tak już w psim
życiu jest, że gdy ludzie sobie ich związek umyślą to nie ma zmiłuj. Nie chciał Misiek w naturalny sposób
spłodzić potomstwa, pozostał więc
gabinet weterynaryjny dr
Kasi, a w nim inseminacja.
Prawie całość została uwieczniona na zdjęciach:
najpierw badanie Penny, potem pobranie nasienia od Miśka, następnie badanie pod mikroskopem czy plemniki są żywotne
(oj ruszały ich się niesłychane ilości!), potem przez rurkę inseminacyjną zapładnianie Penny miśkowym nasieniem,
a na koniec trzymanie suczki w pozycji gwarantującej utrzymania tego co do niej wstrzyknięto. W sumie było miło, na
efekt trzeba będzie poczekać dwa miesiące. Czekamy więc i trzymamy kciuki za zdrowe i liczne potomstwo!
Ostatnie komentarze