Przed paroma dniami Simonka skończyła trzy miesiące. Waży
10,5 kilograma, rośnie nam w oczach. Mimo, że czas popijania mleka z Tequilli dawno już się zakończył, Simonka co
raz to ciągnie swoją biedną matkę za puste sutki. A złości się przy tym, a sapie, a chrząka.. Śmieszny mały
szczeniak! Z psami żyje w harmonii, w domu psoci z umiarem, tak stosownie do wieku i można by rzec, że psina z niej
grzeczna, gdyby nie jej uporczywe wskakiwanie mi na nogę... Aż dziwne, bo chwilami zachowuje się jak osesek gdy
przysysa się do Tequilli, a za chwilę z przekorną miną zabiega mnie od tyłu, po czym robi hop na moją nogę,
obejmuje moje podudzie przednimi łapami tak mocno jak tylko potrafi i wykonuje przy tym ruchy typowe dla kryjącego
psa. Oczywiście zabraniam i jeszcze raz zabraniam w nadziei, że szybko oduczę ją takich obyczajów. Do tej pory
żaden szczeniak tak się mi nie zachowywał, ale widać, kiedyś ten pierwszy raz zdarzyć się musi...
Nie tylko Simonka ma jakieś urojone chęci, których zapewne sama jeszcze nie rozumie, ale też Misiek stał się
niemożliwy, skomlący, niespokojny, kapryśny. Powód Rondelcia ma cieczkę. Nie, szczeniąt z tego nie będzie,
pilnuję dobrze i psa, i suki!
Ostatnie komentarze