Odjechał Twister wraz z Olą i Arturem (nie mylić z Arturem przypisanym Mo i
Wioli), Chery została w domu bez rodzeństwa, ale pod czułym okiem Belli. Śpi teraz umęczona po przedpołudniowych
zabawach z braciszkiem. I dzisiaj, i wczoraj maluchy szalały ze sobą ze zdwojoną energią, jakby chciały na zapas
nacieszyć się sobą. Były zapasy, przeciąganie się za bardzo luźną jeszcze skórę, gonitwy wokół domu, były
też psoty jak: rozkopywanie ziemi, obgryzanie krzaków porzeczek, ucieczki pod siatką na drugą stronę ogrodu gdzie
nie wolno. Naszym gościom wyraźnie podobały się szaleństwa szczeniąt, siedzieliśmy więc z nimi w ogrodzie aż do
późnego wieczora i pewnie byśmy tkwili na zewnątrz jeszcze dłużej gdyby nie zajadła dokuczliwość komarów.
Parę minut po 23 raz jeszcze wyszliśmy na dwór celem wyprowadzenia całego stada w celach wiadomych, po czym
wszystkie zwierzęta posnęły twardo i chrapały na wiele głosów aż do 7 rano. O tak wczesnej porze dzień
rozpoczyna jako pierwszy Naczelny. Zawsze tak samo: najpierw wypuszczanie psów do ogrodu, następnie wiaderko i
łopatka w rękę i sprzątanie tego co milusińscy wyprodukowali. Czynność tę Piotr nazywa "odkupywanie terenu". A
gdy wszystkie trawniki już "odkupione", pora na karmienie czworonogów, następne w kolejności jest budzenie mnie i
stawianie do pionu, potem śniadanie, a potem już słońce stoi wysoko.
Twister ze swoimi Pańciami już w drodze, przed nimi ponad 800 kilometrów do pokonania w upalny, słoneczny dzień.
Jutro pewnie Ola odezwie się i opisze wrażenia z podróży oraz jak to ich Maluch czuje się w nowym dla niego
miejscu. Mam nadzieję, że będzie dobrze, Mister Twister to piesek odważny, a Ola i Artur spodobali mu się od
pierwszego wejrzenia. Przy wsadzaniu go do samochodu minę miał co prawda nieco niewyraźną, ale i na zaprzyjaźnienie
się z pojazdem też przyjdzie czas.
Dziś trochę mi markotnie, zawsze tak mam gdy psie dzieci odjeżdżają, wiem, że kończy się dla mnie czas ze
szczeniętami i chociaż następne będą znowu, to nie będą już te same szczenięta, i chociaż znowu będzie
radosna gromadka w domu, to wspomnienia po poprzednich nie zatrą się w pamięci.
Ostatnie komentarze