W przyszłym tygodniu naszego, prawie siedmioletniego
Miśka czeka zabieg chirurgiczny. Myślę o tym z trwogą, bo to i
narkoza i pies już nie taki młody. Sprawa jest ponoć banalna - Misiek ma w okolicy łokcia brodawkę, coś w rodzaju
kurzajki. Narośl została przebadana i jednoznacznie zdiagnozowana jako niezłośliwa czyli kamień z serca. Zanim
ostatecznie powiedziano mi co to jest, sugerowano różności, począwszy od odleżyny a na "to może być wszystko"
skończywszy. Moj biedny olbrzym będzie musiał zostać położony na stole, będzie spremedykowany i cięty, a ja
nietwórczo będę się o niego zamartwiać. Przyzwyczaiłam się, że Misiek zawsze jest w idealnej formie, że nigdy
nic mu nie dolega, że weterynarza widzi tylko przy szczepieniach, a teraz musi być operowany. Termin zabiegu już
omowiony. Trzymajcie, proszę kciuki za Misiaczka!
Ostatnie komentarze