W nadchodzącą sobotę spakuje walizkę Nelson, a w niedzielę
Nino. I tak to na razie zostanę bez szczeniąt. Póki co w domu są dwa, ale ruch potrafią zrobić taki, jakby było
ich całe stado. Dzisiaj zważyłam pieski: Nino 7,1 kg, Nelson 7,6 kg. Jeść lubią bardzo i pomału rozwijają w
sobie typową dla shar pei pasję żarłoczności. Z podawaniem namoczonej karmy skończyliśmy już, szczenięta
wcinają suchą, gryzienie małych granulek sprawia im frajdę. I nie tylko papu smakuje... Nadgryzione są brzegi ich
skrzyni, drzwiczki do szafek, framuga drzwi i ... rura od kaloryfera. Jeszcze jeden miot szczeniąt i trzeba będzie
pomyśleć o kapitalnym remoncie domu.
Ostatnie komentarze