Prawie jednocześnie doszły do mnie od ich właścicieli
zdjęcia Doveyka, Zory i Zamirki. Wielkie dzięki! Nic tak mnie nie cieszy jak widok dobrze wyglądających szczeniąt z
mojej hodowli w nowych domach i uszczęśliwionych ich pańciów. Loverdovey i Zora wrośli już w swoje nowe rodziny,
Zamirka odeszła od nas dopiero w ubiegłą sobotę, stąd ta niepewna jeszcze u niej mina i ze zdziwieniem na bok
odstawione uszka. Szczenięta różne, bo po różnych rodzicach, ale jedną cechę mają wspólna, a mianowicie
pięknie patrzące oczy.
Wspominam tu o oczach, jako że często uważa się, że jak
shar-pei to przeważnie entropium, operacja i w ogóle wieczny kłopot z jego narządem wzroku. Bywa tak, że zmartwiony
właściciel szczenięcia shar-pei szuka pomocy u weta, bo psu ropieją oczy, bo są przymknięte, bo coś psa w oczy
drażni i trze w nie łapami. Zwykle diagnoza brzmi: entropium i zalecenie do natychmiastowej operacji. Niewiele
brakowało, a Xoll z poprzedniego miotu Miśka i Tequilli byłby operowany, bo oczka wyglądały na chore. Dopiero pomoc
innego weta uratowała Xolika przed operacją. Maluch miał wbite w rogówkę źdźbło trawy. Wystarczyło je wyjąć i
po sprawie! Skończyło się tylko na strachu.
Ciąg dalszy "Shar-Pei i problemy z oczami" »
Ostatnie komentarze