O mojej radości z Pampaliniego już było, o tym, że stadko malcowi przychylne, też
już pisałam, czas napisać o naszym najmłodszym zwanym w domu Pampusem. Grzeczne i spokojne stworzenie z niego, bez
kompleksów w stosunku do dużych psów, swoją szeroką paszczą uśmiecha się do nas, a ogon ma przy tym w ciągłym
ruchu. Mały wesołek. Pobiega, poskacze i jak to szczeniaczek, zmęczy się szybko, padnie i zaśnie. A jak śpi to
chrapie. Po drzemce szybko do ogrodu... Dzisiaj dzień ciepły, więc maluch po raz pierwszy mógł dłużej pobyć na
powietrzu. Najbardziej spodobały mu się świeże kretowiska, a w upodobaniu do kopania w ziemi niczym nie ustępował
naszym pozostałym psom!
Dom nasz nie ma już dla Pampusa tajemnic, wszystkie pomieszczenia z wyjątkiem kotłowni i strychu zostały przez niego
zwiedzone. Monia służy mu za przewodnika, bo sam pewnie by się jeszcze nie odważył aby zajrzeć w każdy zakamarek.
Oczywiście, jak dla każdego psa, tak i dla Pampusa ulubionym miejscem do przebywania jest nasza kuchnia. Tu dzieje
się i pachnie psom, aż ślina im kapie... Pampus tego etapu jeszcze nie osiągnął, w kuchni chętnie przebywa, no bo
my i psy, poza tym ciekawią go bardziej niż zabawki - klameczki i uchwyty od szafek. Trochę niejadek i francuski
piesek z niego, to nie, tamto też nie, zobaczymy jak będzie dalej...
Dzisiaj Pampus skończył 3 miesiące.
Ostatnie komentarze