
To
już ostatnie nasze wspólne dni ze szczeniętami. One jeszcze nieświadome bliskiego odejścia z domu bawią się
radośnie z Piotrem. On to też lubi. Zauważyłam, że z roku na rok obcowanie z maluchami sprawia mu coraz więcej
radości. No tak, szczenięta uzależniają, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. A na zdjęciu z Piotrem od lewej
Mister Twister, Morcheeba i Mon Cheri.

Nic
dodać, nic ująć, po prostu beztroski galop Cheri i Morcheeby. Lubię takie zdjęcia, mam ich jednak bardzo niewiele,
szczenięta są szybsze niż mój aparat fotograficzny i zanim zdążę je uchwycić już ich nie ma. Tym razem udało
się, dwie rozbrykane sunie pędzące wprost na mnie! Już po chwili miałam je na sobie!

Otwarta paszcza z widocznym jagodowo niebieskim jęzorem i drapieżnie wyglądającymi ząbkami należy do Mani. Z
góry atakuje ją Twister, zawsze chętny do zapasów z dziewczynami. A już po chwili Mister Twister zgoniony po walce
z Manią odpoczywa sobie w cieniu. Za parę minut znowu będzie aktywny!

O,
jest i nasza brama w całości z nowym, funkcjonalnym podjazdem! Za bramą Piotr, a przed nią stadko co to dopiero
wybiegło mu na powitanie. Nie straszne małym psom przejeżdżające ulicą samochody, nawet te najpotężniejsze TIRy.
Od lewej Misiek, dalej mocno zaciekawione tym co dzieje się za bramą maluchy Cheri i Twister. Bella i Simonka też na
posterunku.

I
ostatnie zdjęcie dzisiejszego dnia, Misiek z wnuczką Manią. Bardzo do siebie podobne te dwa i bardzo ze sobą zżyte.
Mania jest jedynym szczenięciem, któremu według Miśka wolno wszystko. Mój wielki psiur kocha ją całym swym psim
sercem, pozwala włazić jej sobie na głowę, obgryzać mu ogon, a Mania wychodząc z domu zwykle ociąga się do
momentu aż Misiek się przy niej nie pojawi. I tak to spędzają razem cały dzień. Jeszcze tylko dwa dni będą się
cieszyć sobą, potem Edyta nieodwołalnie zabierze Manię do Warszawy, a mój pies będzie tęsknił...
Ostatnie komentarze