Skoro Artur w poprzednim wpisie nawiązał do psiego papu i (nie)kwapienia się do blogowania, to kontynuując temat
psich upodobań żywnościowych, kwapię się donieść, że Pampus namyślił się i pożera swoją eukanubę
zawzięcie i z apetytem. Przełom nastąpił wczoraj, szczeniak nagle zaczął chętnie jeść, mało tego, zwyczajem
moich psów po skonsumowaniu swojego, sprawdza czy być może nie zostało coś do spożycia w cudzych miskach. Widać,
zadomowił się na dobre. Już wie na co może sobie pozwolić, czyj ogon może tarmosić, a czyj nie. Śmieszny i
zabawny piesek z niego: udaje już dorosłego psa molestując Monię aż do upadłego, a po chwili sprawdza z nadzieją
na mleko sutki u Belli. A właśnie, o Belli powinnam wspomnieć, odchowała dopiero co czwórkę i ma się dobrze, a
nawet bardzo. Wygląda znowu świetnie, a zdjęcie jak najbardziej aktualne, bo z przed trzech dni. Nasza Bella, Alma
Mater - matka rodu, w sumie szesnaścioro dzieci wydała na świat, wykarmiła, wychowała. Z tak licznego potomstwa w
domu pozostała tylko Monia, traktowana przez Bellę ciągle jak małe szczenię, chociaż ta wzrostem dawno już ją
przerosła. A i Pampusowi Bella czule matkuje. Kochane moje suczydło!
Ostatnie komentarze