Szczenięta Belli urodzone 10 maja
rosną dosłownie w oczach. Największy Zuul przekroczył już 1400 gramów. Pozostałe grubasy z miotu oscylują
pomiędzy 1000 a 1200 gramów. Dzisiaj wielkie wydarzenie bo maluchy otworzyły oczka. W trosce o mocno podrapaną
Bellę po raz pierwszy małe shar-pei´e miały obcinane pazurki. Ach, ogromny stres dla mnie! Pazurki u szczeniąt są
bardzo maleńkie i delikatne, trzeba uważać aby nie uciąć za mocno. Udało się! Dzieci Tequilli urodzone 16 maja
też już spore, ważą od 620 do 740 gramów. Wyraźnie widać już u nich kolory. Lucy, Lasimonne i Loverboy są barwy
mahoniowej, Lovey Dovey jest czerwono-złoty, a Lionheart złoty z czarną maską.
Po raz pierwszy od czasu urodzenia szczeniąt pozwoliłam sukom na wspólne bieganie po ogrodzie. Wcześniej nie
chciałam ryzykować tego spotkania, jako że suki ze szczeniętami potrafią być nietolerancyjne dla innych matek.
Spotkanie Belli i Tequilli przebiegło bez zakłóceń. Obwąchały się, pobiegały trochę razem, a potem każda z
nich wróciła do swoich dzieci.
Tequilla nie opuszcza skrzyni ze szczeniętami, jest z nimi (poza krótkimi przerwami na posiłek i
wyjście za potrzebą) przez całą dobę, Bella odwiedza swoje dzieci tylko na czas karmienia, a śpi w tym samym
pokoju co szczeniaczki, ale nie w skrzyni z nimi lecz w swoim legowisku.
Pogoda się nam popsuła, zrobiło się zimno, muszę więc dogrzewać pieski. Dwa elektryczne grzejniki troszczą się
o ciepło w pokojach. Trudno dogrzać pokój tuż przy podłodze, temperatura powietrza w pokoju 120 cm od podłogi
wynosi 26 stopni, 40 centymetrów wyżej termometr pokazuje już 28 stopni, a przy samej podłodze mamy tylko 21 stopni.
Zakład energetyczny pewnie już się cieszy z mojego rachunku za prąd.. Trzeba będzie pomyśleć o ogrzewaniu
podłogowym.
Ostatnie komentarze