
Zrobiło się zielono i
wiosennie, ale tak zimno aż chciałoby się gdzieś wyżej złożyć reklamacje. Naczelny wykorzystał słoneczne
przedpołudnie i w towarzystwie naszych shar-pei kosił ledwie odrośniętą od ziemi trawę. Ja natomiast między
innymi zajęłam się obserwowaniem przyrostu u moich suk, bo to przecież już połowy ciąży. Tequilla ma bardzo
wyraźnie powiększoną listwę mleczną i lekko zaokrąglony brzuch, co pozwala mi mieć nadzieję, że za miesiąc
uszczęśliwi mnie szczeniętami. Można by było już mieć pewność po badaniu USG (na co niecierpliwi bardzo mnie
namawiają), ale badanie to w żaden sposób na stan faktyczny nie wpłynie więc nie ma sensu aby niepotrzebnie
stresować sukę.

Skręca mnie co prawda z
ciekawości co tam i ile w brzuchu u Tequi. Wytrzymałam z tym skręcaniem przez cztery tygodnie, wytrzymam więc
kolejne cztery.
Bella wyraźnie utyła i sylwetka jej przypomina wałek. Brak talii, ale brzucha nie widać. Trudno powiedzieć co jest
przyczyną jej mało zgrabnego wyglądu: ciąża czy też upasłam moje stworzenie? Na razie obie suki są na swojej
normalnej diecie. Otrzymują jedzenie dwa razy dziennie. Bella jak zwykle przy dobrym apetycie, Tequilla natomiast
stała się żarłoczna i po opróżnieniu swojej miski, wylizuje do czysta michy pozostałych psów. Czyli wszystko w
normie.
Ostatnie komentarze