Bardzo, ale to bardzo chciałam pojechać na leszczyńską wystawę. Ale jak tu się
ruszyć z domu, gdy Bella w zaawansowanej ciąży i strach ją zostawić w domu tylko pod opieką Miśka i Tequilli. Do
porodu jeszcze co prawda czas, ale obawiałam się, że gdy pojadę, to psy pozostawione samopas będą się niepokoić,
będą biegać po schodach, będą denerwować przyszłą mamę. Zostałam więc. Z Simonką na wystawę pojechał
Naczelny. Zorganizował się dobrze - nie zaspał, nie obudził mnie (!), nie zapomniał ani dokumentów, ani ringówki,
dotarł na wystawę o czasie. Ale za to na wystawie zawieruszył się, bo musiał pogadać ze znajomym i gdyby nie
interwencja przyjaciół, którzy w ostatniej chwili ściągnęli go na ring, to Simonka wróciłaby do domu
nieoceniana. A tak to wydreptali razem ocenę doskonałą z drugą lokatą. Lepiej spisał się brat Simonki -
Lovey-Dovey: ocena doskonała, Zwycięstwo Młodzieży. Gratulacje dla jego pańci Natalii! Zdjęcia z wystawy są
do obejrzenia na mojej stronie internetowej.
Podczas gdy Naczelny walczył na ringu, a potem zmagał się w aucie z ruchem drogowym, ja
korzystając z pięknej pogody wybrałam się z Bellą na spacer. Psina mimo zaawansowanej ciąży jest jeszcze całkiem
mobilna i chętna do wychodzenia z dmu. Co prawda nie pozwoliłam jej biegać luzem (wiadomo koty!), ale mimo to spacer
sprawił jej dużą przyjemność.
Nie byłabym sobą gdybym nie pochwaliła się aktualnym wyglądem mojej ciężarnej. Proszę bardzo, jej dzisiejsze
zdjęcie obok. Myślę, że fotek Belli nie za wiele, ona tak szybko się teraz zmienia... Dzisiaj już 48 dzień jej
ciąży!
Ostatnie komentarze