Czas na edukację

Jena Bonomiella po raz pierwszy w psim przedszkolu

Zaczęło się! Jena aka Oshee poszła do przedszkola! O początkach jej edukacji obszernie donosi nam jej pańcio, pan Cyprian:

w dniu dzisiejszym nasza mała (w sumie już nie taka mała) odbyła pierwsze zajęcia w psim przedszkolu. Z racji tego, że dotychczas miała bardzo znikomy kontakt z innymi psiakami, byliśmy bardzo ciekawi jak będzie zachowywać się w grupie “rówieśników”. Zajęcia odbywały się na dworze pod czujnym okiem personelu, który jak na liczbę piesków (ok. 40) spisali się rewelacyjnie. Na początku nie było tak kolorowo, nasza Oshee trochę na uboczu nie była zainteresowana ani zabawą ani kontaktem z innymi – sprytnie chowając się to za moimi, to za Natalii nogami. W związku z tym została tymczasowo przeniesiona do żłobka z 6 innym piesów. Tutaj również nie była zainteresowana zabawą, lecz po krótkim czasie zaczęła przejawiać zainteresowanie (na początku agresywnie), a po jakiś 10 min już w pełni hasała sobie w błotku z nowymi kolegami i koleżankami.

Ćwiczenia które pojawiły się jako następnie tzn chodzenie po okręgu na smyczy i stawanie na komendę uważam, że jak na pierwszy raz wypadły…. nieźle :-). Podczas rozmowy z personelem Pani stwierdziła, że pies naprawdę zachowuje się bardzo poprawnie, nie przejawia lęku i najprawdopodobniej całkiem dobrze się bawi :). Za tydzień kolejne zajęcia, jako, że nabyliśmy karnet na początku na 5 wejść po 1,5 h.

Jeżeli chodzi o samego pieska, jest kochana, na ulicy wzbudza podziw wśród ludzi a w domku w dalszym ciągu nasz :). Bardzo lubi chodzić na spacery i stopniowo wydłużamy jej czas i trasę, w sobotę pierwszy raz była na plaży i widać było, że bardzo się jej podobało. Nie zdarza się jej, że załatwi się w domku mimo tego, że są dni gdzie zostaje na ok 6 h sama. Gryzienie mebli również się skończyło, jedynie co to uwielbia podwędzić wszelkiego rodzaju szmatkę, ręcznik itp i biegać z nim po domu co wygląda niezwykle komicznie. Jedynie co nas niepokoi jest jazda samochodem, na pewno nie jest to na pewno jej hobby, podczas jazdy dość mocno się ślini i czasami wymiotuje (mimo tego, że od posiłku minęło ok 3-4 h). Apetyt ma niesamowity, dostaje 3 posiłki dziennie po ok 90 g karmy wymieszanej z gotowaną na parze marchewką( za którą po prostu szaleje).

Oj rozpisałem się całkiem sporo, ale pisać mógłbym bez końca, w załączniku parę zdjęć z dzisiejszych zajęć w przedszkolu.

Dziękuję za obszerną relację z pierwszego, jakże ważnego dla Oshee,  dnia w przedszkolu. Dzielna Mała! Jeśli ktoś z czytelników ma podobne doświadczenia lub spostrzeżenia na temat nauki szczeniaka czy też dorosłego psa, to proszę o komentarze. Śmiało!

Miłego dnia Wszystkim!
Marta

Share
Brygida
Gość

Witam. Myślę, że ważna podpowiedź z naszego doświadczenia z Elvisem, a mianowicie choroba lokomocyjna, na którą ewidentnie cierpi Jena. Nasz Elvis miał identycznie do czasu aż kupiliśmy Mu transporter ( mamy model Guliver, jeden z największych rozmiarów ). Obecnie przemierza rocznie tysiące kilometrów i nawet nie domaga się o przystanek. Głównie śpi słodko rozłożony. Kontener zajmuje tylna kanapę samochodu.
P.s. Pani Marta w dziale Wystawy zamieściła zdjęcie Elvisa w tym transporterze.
Pozdrawiam. Brygida

Cyprian
Gość

Witam,

Pani Brygido, bardzo dziękuję za podpowiedź, co do samego kupna transportera, zdecydowaliśmy przełożyć tę “transakcję”. Kontaktowaliśmy się w tej sprawie (ewentualnej choroby lokomocyjnej) z weterynarzem prowadzącym, który radził wstrzymać się i poczekać, aż do ok 6-7 miesiąca. Piesek troszkę podrośnie “wydłuży” się również układ pokarmowy i jeżeli nadal będą występować wymioty sprawdzimy transporter o którym Pani wspomina. Nie twierdzę, że weterynarz wie wszystko lepiej, ale jest coś na rzeczy z racji tego, że z tygodnia na tydzień Oshee zachowuje się coraz spokojniej w samochodzie, wymiotów i ślinienia coraz mniej. Pozdrawiam serdecznie.

Danka
Gość

o naszych pieskach można pisać i pisać bez końca, są przekochane.
Mój Harry lubi jeździć samochodem, na tylnej kanapie, a najlepiej “wisi”na tylnym oparci, patrzy na uciekające samochody, casami się mu przyśnie, ale 50km mu zleci: tyle mamy do naszej działki. Już zaczęły się wyjazdy, moment wyjścia z samochodu jest niesamowity- wyskok i bieg, a ma co oblatać ale widać, że jest zadowolony i szczęśliwy- /nareszcie sam biegam gdzie chcę/.

pozdrawiam
Danka

Gość

My zaczynamy za około 2 tygodnie. Jubla póki co na spacerze najmniej interesują inne psy, bardziej wszyscy spacerujący ludzie, a najbardziej samochody.

wpDiscuz