KarmeLOVE

czyli KARMEL BLOWING IN THE WIND Bonomiella

Dzisiejszy wpis i zdjęcia są autorstwa Marii, szczęśliwej właścicielki Karmela. Mnie pozostaje tylko podziękowanie: “Marysiu, dziękuję Ci bardzo za serce i ciepło jakim otaczasz to wspaniałe psie dziecko!”

KarmeLOVE – w takim stanie jestem od 15. stycznia b.r., kiedy to do mojego domu wprowadził się KARMEL BLOWING IN THE WIND Bonomiella. Poznałam to cudne stworzenie podczas moich grudniowych wizyt u Marty i Piotra, ale już od samych  narodzin mogłam śledzić jego rozwój i co jest dla mnie niezwykle ważne – miałam zaszczyt nazwania go imieniem, które moim zdaniem bardzo do niego pasuje. Jest to wyjątkowo piękny pies, o ogromnej inteligencji i uczuciowości.
Nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, ale ja zaryzykuję – Karmel jest psem idealnym! Nic mi nie zniszczył w mieszkaniu (najprawdopodobniej dzięki drewnianemu gryzakowi poleconemu przez Martę), jedynie raz tylko sprawdził stan ogumienia w moim rowerze, co mu oczywiście wybaczyłam – należy bowiem sprawdzać rower przed sezonem ?
Chrapie, jak na shar pei’a przystało normalnie, czyli dość głośno, jak stara wiertarka, ale nie przeszkadza mi to zupełnie, uzależniłam się od tych odgłosów – usypiają mnie. Obecnie sypiamy jednak oddzielnie – Karmel w swoim legowisku, ja tradycyjnie w łóżku – i dobrze! Obojgu nam jest o wiele wygodniej. Najwspanialsze są jednak poranki – stało się już normą, że codziennie o 7ej rano Karmel z gracją słonia w składzie porcelany wskakuje mi do łóżka i radośnie budzi liżąc po twarzy. Chwilę wygłupiamy się w łóżku, a następnie zwlekam się i przygotowuję Karmelowi śniadanie.
Marta regularnie przestrzega mnie, abym go nie rozpuściła, a ja jej grzecznie przytakuję. Wierzę, że moja relacja z Karmelem będzie się rozwijała na zasadach partnerskich, ale to ja jednak będę w niej szefem, dlatego gdy Karmel testuje moją wytrzymałość np. na szczenięce podgryzanie, potrafię na niego huknąć “Ty Rudy Diable, przestań!”.
Ale  i tak kocham go najbardziej na świecie, totalnie zawładnął sercem, nie tylko moim z resztą… Tak właśnie działa KarmeLOVE – chociażby wtedy, gdy Karmel radośnie kroczy ulicami Warszawy, wzbudza wśród ludzi zachwyt, ale co jest najbardziej niezwykłe – wywołuje na ich twarzach uśmiech i wyzwala dobre emocje. Marto, dziękuję – dzięki Karmelowi jestem szczęśliwa, a diluty są najwspanialsze.

Pięknego dnia wszystkim!
Marta

Share
Mira
Gość

Maluszek jest uroczy do schrupania 🙂

Danka
Gość

witam

Mój Harry też zawładną moim sercem- jest przekochany.
Ja dziennie rano przed wyjściem do pracy muszę go poprzytulać.
Mówię mu Pańcia idzie do pracy, a ty pilnuj domek, czekaj i wypoczywaj.
On czeka, a co za radość jak przychodzimy do domu powitań nie ma końca.

Danka

Gość

Dzieciak jest po prostu cudny 🙂

wpDiscuz