Gdy temperament nie idzie w parze z rozsądkiem

czyli jak doszło do drugiej operacji Moni

Monia po poskładaniu złamanej kończyny bardzo szybko doszła do siebie. Na dwór, mimo że teren nasz jest ogrodzony, musieliśmy wyprowadzać ją na smyczy, jako że w swojej psiej łepetynie miała tylko jedną zachciankę: bieg i to szybki. W domu też trudno jej było spokojnie usiedzieć w jednym miejscu. Dzisiaj przed południem coś ją zaintrygowało i zanim się obejrzałam, pognała radośnie schodami na poddasze, czyli aż dwie kondygnacje! Innym jej wybrykiem był skok na sofę i zeskok z niej. Naprawdę trudno było ją upilnować nie mając oczu dookoła głowy.

Dzisiejszy dzień był dniem kontrolnym u weta. Byłam dobrej myśli, bo przecież Monia taka wesoła, taka żywotna. A tymczasem okazało się, że potrzebna druga operacja! Tytanowa płytka stabilizująca  poskładane kości uległa wykrzywieniu. Z pewnością nie stało się to samoistnie, aktywność i temperament żywiołowej psiny okazały się mocniejsze niż tytan!

Ponownie operacja. Prostowanie płytki. Nowe szwy. Nowy, tym razem większy opatrunek. Znowu ból i cierpienie mojego psa. Aż chce się płakać patrząc na Monię.

Nastał czas na zmiany, na dodatkowe ograniczenia swobód Moni do czasu zakończenia rekonwalescencji.

Pozytywną wiadomością jest ta, że wartości wątroby, które tak katastrofalnie wyglądały po wypadku (wstrząs pourazowy!), teraz są w górnej granicy normy.

I to by było na razie na tyle
Wasza Marta

Share

Dodaj komentarz

14 komentarzy do "Gdy temperament nie idzie w parze z rozsądkiem"

avatar
Gość

Monia jest tempermentna i skoro się lepiej poczuła to chciała sobie “odbic” okres choroby ! Wspaniała dziewczyna ! Mam wątpliwości czy nowy opatrunek będzie rzeczywiście dziewczynę ograniczał. .. po kilkunastu godzinach .. jak przyzwyczai się? ? Wszystkiego dobrego Monia ! Nie szalej bo Twoja Pańcia strasznie się o Ciebie martwi

Iwona
Gość

Dużo zdrówka dla Moni i dla Państwa . Pozdrawiamy

Gość

Zdrówka dla Moni,niech już tak nie bryka jak panienka 😉

Danka
Gość

to ci Monia- idzie ku dobremu, jeszcze chwilka i będzie fikała jak szczenie.
dużo cierpliwości dla Pańciów i samej Moni.
pozdrawiam
Danka