Gdy temperament nie idzie w parze z rozsądkiem

czyli jak doszło do drugiej operacji Moni

Monia po poskładaniu złamanej kończyny bardzo szybko doszła do siebie. Na dwór, mimo że teren nasz jest ogrodzony, musieliśmy wyprowadzać ją na smyczy, jako że w swojej psiej łepetynie miała tylko jedną zachciankę: bieg i to szybki. W domu też trudno jej było spokojnie usiedzieć w jednym miejscu. Dzisiaj przed południem coś ją zaintrygowało i zanim się obejrzałam, pognała radośnie schodami na poddasze, czyli aż dwie kondygnacje! Innym jej wybrykiem był skok na sofę i zeskok z niej. Naprawdę trudno było ją upilnować nie mając oczu dookoła głowy.

Dzisiejszy dzień był dniem kontrolnym u weta. Byłam dobrej myśli, bo przecież Monia taka wesoła, taka żywotna. A tymczasem okazało się, że potrzebna druga operacja! Tytanowa płytka stabilizująca  poskładane kości uległa wykrzywieniu. Z pewnością nie stało się to samoistnie, aktywność i temperament żywiołowej psiny okazały się mocniejsze niż tytan!

Ponownie operacja. Prostowanie płytki. Nowe szwy. Nowy, tym razem większy opatrunek. Znowu ból i cierpienie mojego psa. Aż chce się płakać patrząc na Monię.

Nastał czas na zmiany, na dodatkowe ograniczenia swobód Moni do czasu zakończenia rekonwalescencji.

Pozytywną wiadomością jest ta, że wartości wątroby, które tak katastrofalnie wyglądały po wypadku (wstrząs pourazowy!), teraz są w górnej granicy normy.

I to by było na razie na tyle
Wasza Marta

Share
14 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Lidia Pretka
30/01/2018 11:29

Będzie dobrze Monia śliczna dziewczyno 😍😍😍😍😍

Teresa Nyga
30/01/2018 17:29

Zdrówka dla Moni,niech już tak nie bryka jak panienka 😉

Iwona
Iwona
31/01/2018 08:25

Dużo zdrówka dla Moni i dla Państwa . Pozdrawiamy

Anita Białek
30/01/2018 07:20

powodzenia

Diana Alexandra Adryan
30/01/2018 07:56

Niepoprawna optymistka ♥️