Komplikacje

Zwlekałam z informacjami o stanie zdrowia Moni z prostej przyczyny: chciałam radośnie napisać, że jest jej lepiej, że już biega, że najgorsze za nami. Tymczasem następowały komplikacje jedna za drugą, stan Moni pogarszał się mimo intensywnej terapii.

Ciężki bardzo był dla Moni cały miniony miesiąc. Pięć razy przeszła konieczne premedykacje, dwa razy znieczulenie nadoponowe celem przeprowadzenia operacji. A działo się tak wiele, że trudno mi wszystko chronologicznie opisać.

Pierwszym powikłaniem była wygięta płytka tytanowa podtrzymująca poskładane kości i martwica niewielkiego fragmentu skóry wzdłuż założonego szwu. Następnie bóle, pies cierpiący i niemrawy. No i Monia przestała jeść! Terapia lekami przyniosła odwrotny skutek od zamierzonego, tabletki uszkodziły żołądek, psina wymiotowała wszystkim co zjadła i wypiła, a stan taki trwał ponad dwa tygodnie. Jednocześnie z krwawiącym żołądkiem zaczęły krwawić i ropieć poduszki stopy poskładanej kończyny.

Dni i godziny wyznacza mi terminarz wizyt u weterynarzy. Prześwietlenia, USG, analizy krwi no i zmiany opatrunków, tak wyglądają ostatnie tygodnie dzień po dniu. A wszystko to 70 km od domu, we Wrocławiu, do którego woziłam i wożę Monię. Psina cierpliwie znosi zabiegi i cieszy się na nasze wspólne wyjazdy, bo autem to ona jeździć lubi. Ale wracajmy do jej stanu zdrowia.  Jest jedna pozytywna wiadomość – żołądek już “naprawiony”, powrócił apetyt. Natomiast z nogą (ujmując delikatnie) dzieje się źle. Organizm odrzucił płytkę tytanową (a miała być hipoalergiczna!), wdał się stan zapalny, ropowica. A poduszki stopy znajdowały się już w tak złym stanie, że koniecznym stało się ich usunięcie. Tytan podtrzymujący nie całkiem jeszcze zrośnięte kości też musiał zostać usunięty.

Intensywna terapia trwa.
Za trzy godziny znowu obieram z Monią kierunek na Wrocław.
Mam nadzieję, że ta “jazda pod górę” szybko się skończy, że teraz będzie tylko lepiej, choć ciągle mi tej pewności brakuje.

I to by było w wielkim skrócie na tyle. Trzymajcie, proszę kciuki za Monię
Marta

Share
21 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Beata Grossek
05/03/2018 17:38

Bardzo to wszystko smutne ale miejmy nadzieję że będzie w końcu dobrze ❤

Sylwia Koch-Furs
05/03/2018 10:49

Pani Marto, trzymamy mocno kciuki.Musi być lepiej.Jak juz zaczęła jeść to będzie miała więcej siły do walki o zdrowie. Proszę być dobrej myśli ❤❤❤

Włodek Wasielewski
05/03/2018 10:50

Trzymamy kciuki. Będzie dobrze

Agnieszka Zbroszczyk
05/03/2018 10:57

Trzymam mocno.

Małgorzata Kozłowska
05/03/2018 11:07

Siły i zdrowia życzę