Radość ze spotkania

Odwiedziny naszych przyjaciół to radość w domu, a gdy jeszcze  towarzyszy im u nas urodzony pies, to radość  jest podwójna. Radość do potęgo entej sprawiają spotkania po latach, jak było teraz gdy przyjechał do nas Artur z Mo. Tak, ten sam, co tu pisze jako Mo_Po_Wiola_artur.  W tym i w starym blogu. Od 7,5 lat czyli od momentu gdy Mo zamieszkała z jego rodziną. Mo, siostra  mojej Moni, prawie ośmiolatka, ale kto by psiej dziewczynie lata liczył, szczególnie że ich po niej nie widać. Energicznie wraz z Arturem wspinała się na stos sążni (!!), animując do wspinaczki Kacperka. A i wspólne biegi przez kałuże, błoto i topniejący śnieg cieszyły psi duet. Patrzyłam na nich z przyjemnością również ciesząc się spacerem i wcale a wcale mi nie przeszkadzało, że w butach chlupała mi woda!

Dopiero co odjechali, a ja już tęsknię.
Zaraz zrobię sobie kawę i wypiję ją z jednego z kubeczków przywiezionych mi przez Artura, a ozdobionych przez jego małżonkę specjalnie dla mnie. Prawda, że urocze?

Do następnego razu!
Wasza Marta

Share
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Danka
Danka
20/02/2017 09:28

witam
bardzo lubię czytać to co Pani pisze, oddaje wszystko to co można przeżyć ze spotkań z naszymi pieskami Ma to wspaniały wyraz i głębie – jak by to nie miało zabrzmieć!
Dzięki – daje to siłę i chęci do pracy.

pozdrowienia dla Naczelnego
Danka

Ela i shar pek z Łodzi
Ela i shar pek z Łodzi
20/02/2017 03:29

Pierwsze zdjęcie – latające psy. 🙂